AKTUALNOŚCI
AKTUALNOŚCI
AKTUALNOŚCI
W sobotę, 20 grudnia, Na Skarpę przyjadą Akademicy spod wschodniej granicy.
Toyota Czajka Bytom została oficjalnym partnerem rocznika U17M Akademii Koszykarskiej Polonii Bytom.
W ramach współpracy, dealer posiadający swoje salony w Bytomiu i Chorzowie, przekazał drużynie nowy sprzęt sportowy oraz objął patronat nad zespołem, którego efektem jest umieszczenie logotypu marki na meczowych koszulkach zawodników. Wsparcie to stanowi ważny element działań Toyoty Czajka Bytom w obszarze społecznej odpowiedzialności biznesu, ze szczególnym naciskiem na rozwój aktywności fizycznej wśród dzieci i młodzieży.
Współpraca z Polonią Bytom wpisuje się w szerszą strategię firmy, której celem jest wzmacnianie lokalnych inicjatyw, budowanie pozytywnych wzorców oraz umożliwianie młodym ludziom rozwijania talentu sportowego w profesjonalnych warunkach. Akademia koszykarska Polonii Bytom dynamicznie się rozwija – obecnie trenuje w niej już 80 zawodników, a liczba ta nieustannie rośnie. Regularne wsparcie partnerów biznesowych pozwala klubowi inwestować w szkolenie, wyposażenie oraz organizację wydarzeń z udziałem młodych zawodników.
„Jesteśmy dumni, że możemy wspierać młodych sportowców Polonii Bytom i towarzyszyć im w drodze do realizacji ich sportowych marzeń. Wierzymy, że odpowiedzialny biznes to taki, który aktywnie uczestniczy w życiu lokalnej społeczności. Sport młodzieżowy uczy pracy zespołowej, wytrwałości i pokory. Cieszymy się, że możemy być częścią budowy przyszłych pokoleń sportu w naszym mieście.”– mówi Mateusz Malok, Prezes Toyota Czajka Bytom.
Dzięki zaangażowaniu partnerów takich jak Toyota Czajka Bytom Akademia Polonii Bytom stale podnosi poziom szkolenia i planuje stopniowe powiększanie oferty. Klub zapowiada uruchomienie kolejnych kategorii wiekowych w najbliższej przyszłości, odpowiadając na rosnące zainteresowanie młodych adeptów koszykówki z regionu.
W 12. kolejce sezonu BS Polonia wygrała 90:74 w Stalowej Woli.
W 11. kolejce sezonu BS Polonia pokonała Na Skarpie katowicki AZS AWF Miners 98:47.
Nasz wtorkowy rywal to młodzieżowa rezerwa Miners pierwszoligowych już bez „akademickich” naleciałości. Drugoligowych Górników prowadzi Jacek Wróblewski, który grał w Polonii w latach 2013-15, czyli w pierwszych dwóch po odrodzeniu się Niebiesko-czerwonej koszykówki z awansem do 2. ligi w tle.
I właśnie podopieczni trenera Wróblewskiego rozpoczęli z animuszem i Mateusz Pluta trafił za trzy punkty, a dwójką poprawił inny katowicki Mateusz - Walkowicz. Kolejnym zaskoczeniem było zejście z parkietu Michała Medesa już po 40 sekundach gry, kiedy zastąpił go Jarosław Giżyński, co dla tego drugiego stało się owocne punktowo, ale pierwsze punkty dla Polonii - na 2:5 - zdobył spod kosza Wojciech Leszczyński. Goście jednak szli za ciosem i Mikołaj Jopek podwyższył na 2:7. Na 4:7 zmniejszył z bliska Giżyński, a Krzysztof Wąsowicz trafił z daleka na 7:7. Leszczyński solówką dał Polonii pierwsze prowadzenie 9:7, a podwyższył je oboma wolnymi Giżyński. Potem i Leszczyński, i Giżyński zdobyli po „dwójce”, ale między ich trafieniami i zaraz po nich Jopek też trafił dwa razy za dwa. Kolejne dwa osobiste trafił Giżyński, a na 19:11 podniósł Rafał Serwański po znakomitej asyście Pawła Respondka. Faulowany Pluta wykorzystał dwa wolne, a po drugiej stronie Giżyński jednego. Krótka seria gości - dwa osobiste Samuela Gusławskiego i „dwójka” spod kosza Filipa Kubanka, na co Giżyński odpowiedział pierwszą w meczu bytomską „trójką”. W tej kwarcie jeszcze dwa punkty zdobył Pluta i na pierwszej przerwie było 23:19 dla Polonii.
Drugą odsłonę „osobiście” dwoma rozpoczął Respondek, a Serwański zagrywając po aucie spod kosza gości tak ich „zaczarował”, że Daniel Dawdo dostał od niego piłkę sam pod obręczą na 27:19. Dwa punkty odrobił Kamil Binkiewicz, na co solo po dwa poszedł Dawdo, a za moment Giżyński jeszcze efektowniej zwodząc rywali. Kolejne punkty także dla Polonii: dwa Leszczyńskiego, który na desancie dostał piłkę przez całe boisko od Zmarlaka, dwa po dwa Wojciecha Zuba po przechwytach kolegów, podobnie jak solo Zmarlaka, który sam zdobył piłkę. Na chwilę dwójką wtrącił się Jopek, ale zaraz nasz kapitan trafił dwa wolne. Pluta z wolnych zapunktował tylko raz, a Leszczyński i Giżyński przebili go „dwójkami” po zwodach. Znów jednego osobistego trafił Kacper Litwinowicz, „oczko” dodał Leszczyński, a punktowanie w tej kwarcie zakończył Dawdo po efektownej zbiórce. 48:25 na dużej przerwie to widomy znak, że goście w drugiej odsłonie zdobyli tylko 6 pkt.
Po zmianie stron jednopunktowe osobiste kontynuował Pluta, a po dwa punkty zdobyli Zmarlak i Giżyński, z tym że ten drugi faulowany zapracował na „składaną trójkę”. „Trójką” klasyczną zaimponował Pluta, ale goście zaraz wrócili do 50-procentowych wolnych (punkt Walkowicza), jednak Pluta nie ustawał i znów trafił zza łuku, na co trener Mariusz Bacik wziął czas, raczej taktyczny przy wysokim prowadzeniu 53:33. Po time-oucie kolejne dwa punkty zdobył Giżyński, a Gusławski kontynuował serię pojedynczych wolnych. Teraz mała seria Polonii: Zmarlak 2 po asyście Serwańskiego, Respondek za 3 z kąta przy „Strefie Bajtla” i Zmarlak za 1. W rewanżu Jopek za dwa, a Zmarlak też dwa, ale po jednym. Również 100-procentowo pewny przy osobistych był tym razem Gusławski, ale Jakub Cisowski chce swój czas na parkiecie wykorzystać jak najlepiej, więc celnie posłał zza 6,25 m. Cztery z rzędu wolne trafili Leszczyński i Dawdo, a na „dwójkę” Binkiewicza „dwójką”, ale bardziej efektownie odpowiedział Serwański na 72:40 po 30 minutach.
Ostatnią kwartę akcją 2+1 po „desancie” Serwańskiego otworzył Leszczyński i szybko dołożył jeszcze „dwójkę” po asyście walczącego Respondka. Serwański znów popisał się asystą do Dawdy na 79:40, ale Folga celnie dobił po drugiej stronie podobnie jak zaraz Dawdo po naszej. W kolejnej akcji Serwański z hukiem zablokował rywala, a swoją drugą „trójkę” zmieścił Giżyński. Dawdo efektownie rozstawił przeciwników w drodze po dwa punkty, aż nastał czas Zuba: najpierw to co lubi najbardziej, czyli za trzy, potem oba wolne, a wkrótce dwa wolne z trzech. „Ten kawałek podłogi” nie należał jednak całkowicie do Zuba, bo „trójką” wtrącił mu się Cisowski, a po drugiej stronie „dwójką” Gusławski. Ostatnie punkty dla Królowej Śląska zdobył z bliska Dawdo, a finiszowe trzy „oczka” (1 wolny i „dwójka”) należały do Jopka i Gusławskiego. Była jeszcze szansa na kibicowskie „Que serra, serra, Polonia sto punktów ma”, ale nie bądźmy zachłanni.
- Nie miałem problemu z szybkim wejściem na parkiet, gdy okazało się, że Michałowi Medesowi przydarzył się drobny uraz i trener nie chciał ryzykować - powiedział najskuteczniejszy we wtorek Polonista, Jarosław Giżyński. - Młody, ambitny zespół rywali na początku postawił nam trudne warunki, ale szybko się do nich dostosowaliśmy i w drugiej kwarcie zatrzymaliśmy ich na sześciu punktach, bo już kontrolowaliśmy mecz.
Warto dodać, że sześć punktów straty to najniżej w tym sezonie okupiona kwarta Polonii, a ostatnia odsłona meczu z Miners (7 „oczek” w naszym koszu) jest druga w tej hierarchii.
BS Polonia Bytom 98:47 AZS AWF Miners Katowice
23:19, 25:6, 24:15, 26:7
Polonia: Giżyński 24 (2x3), Leszczyński 18, Dawdo 16, Zmarlak 11, Zub 11 (1x3), Cisowski 6 (2x3), Respondek 5 (1x3), Serwański 4, Wąsowicz 3 (1x3), Medes.
Najwięcej dla gości: Pluta 15 (3x3), Jopek 11.
Kolejny mecz Niebiesko-czerwonych w sobotę, 29 listopada, ze Stalą w Stalowej Woli. Początek o 18.00.
W 10. kolejce grupy C 2. ligi BS Polonia rozbiła 131:66 Niedźwiadki w Przemyślu.
Zapowiadając ten mecz pisaliśmy, iż dla Królowej Śląska będzie to najdalszy wyjazd w sezonie, który jednak powinien być bezproblemowy. To ostatnie określenie nietrudno było zaryzykować, jeśli rywale zaliczyli same porażki, a jedną różnicą 100 punktów!
Polonia oczywiście wygrała, choć różnicą „tylko” 65 pkt, ale 43 „oczka” w jednej (pierwszej) kwarcie to najwięcej w tym sezonie w naszej grupie, bo we wspomnianym 150:50 dla AGH AZS-u najwięcej krakowianie trafili w trzeciej odsłonie - 41. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można napisać, że rekordowa kwarta Polonii dotyczy całej 2. ligi (cztery grupy), a może nawet lig wyższych, ale nie sprawdzaliśmy tego. Łatwo natomiast było sprawdzić, że w sobotę w Przemyślu punktowali wszyscy (dwunastu) Poloniści, a dziewięciu z nich trafiało (co najmniej raz) za trzy punkty. Tradycyjne najwięcej „trójek” wpakował Wojciech Zub - cztery w pięciu próbach, do czego dodał celne trzy z trzech rzutów za dwa. „Osobiście” nie rzucał, bo w „przedpunktowych” akcjach nie dał się nawet sfaulować! Po dwie z dwóch prób zza łuku trafili Rafał Serwański i Paweł Respondek, a Jakub Baran wszystkie swoje - trzy - punkty zdobył zza 6,25 m. Oprócz Barana jeszcze pięciu Niebiesko-czerwonych zaliczyło po jednej „trójce” (szczegóły poniżej). W ogóle nie próbował tak Michał Medes, ale on zwykle gra za... blisko kosza. Niespodziewanie zza łuku nie trafił Jarosław Giżyński, ale za to nie spudłował za dwa (4x4) i z... wolnej ręki (2x2). Jedną „trójkową” próbę podjął Daniel Dawdo, ale mocno zaistniał bliżej kosza rywali - celnie „dwójkował” siedem razy (najwięcej w drużynie), a jedną akcję zamienił wolnym na 2+1. Więcej „osobiście” nie rzucał, bo też raczej unikał fauli, ale 15 punktów to jego najlepszy wynik w Polonii w tym sezonie, a właściwie we wspólnej historii jego i Królowej, bo gra u nas pierwszy sezon. Warto jeszcze podkreślić, że z 16 rzutów wolnych nasi koszykarze nie trafili tylko trzech - nazwisk nie będzie. Może sumaryczne zdobycze punktowe naszych zawodników nie zadziwiają, więc koniecznie trzeba dodać, że przebieg rywalizacji pozwolił trenerowi Mariuszowi Bacikowi na wielką rotację w składzie i wszyscy jego podopieczni solidnie sobie pograli!
Chociaż jedno zdanie należy się Niedźwiadkom - otóż byli bardzo systematyczni, bo w pierwszych trzech kwartach zdobyli po 16 punktów.
Gdyby w czwartej odsłonie się nie... zagalopowali (18 „oczek”), przeszliby do historii światowego basketu.
Jeśli w zeszłym sezonie liczyliśmy kolejne kibicowskie „Que serra, sera, Polonia sto punktów ma”, tak teraz setki mogą być rarytasem. Pierwsza przyszła z mocną górką, ale na szczęście zwycięstwo kilkudziesięcioma punktami jest w tabeli tyle samo warto, jak to minimalne - jednym „oczkiem”...
Niedźwiadki Przemyśl 66:131 BS Polonia Bytom
16:43, 16:23, 16:36, 18:29
Polonia: Zub 18 (4x3), Serwański 17 (2x3), Dawdo 15, Zmarlak 13 (1x3), Leszczyński 13 (1x3), Respondek 12 (2x3), Medes 11, Giżyński 10, Wąsowicz 7 (1x3), Siwik 7 (1x3), Cisowski 5 (1x3), Baran 3 (1x3).
Najwięcej dla gospodarzy: Osovskyi 14, Kindlik 11 (2x3), Olejarz 10 (1x3).
Kolejny mecz będzie znów w nietypowym terminie - we wtorek, 25 listopada, o godzinie 19.30 zaczniemy grę z AZS AWF Miners Katowice, a wszystko w otoczce tradycyjnej listopadowej akcji „Movember”, w której wąsy są symbolem profilaktyki poważnych schorzeń.
W 10. kolejce grupy C 2. ligi BS Polonia zagra na wyjeździe z Niedźwiadkami.
To będzie drugi kolejny wyjazd Królowej Śląska po cennym ubiegłoczwartkowym zwycięstwie w Sosnowcu. Dla BS Polonii to najdalszy wyjazd w sezonie, po którym jednak emocji nie należy się spodziewać, bo przemyski zespół to nie grizzlys i z kompletem porażek zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. W siedmiu z dziewięciu tegosezonowych meczów Niedźwiadki traciły ponad sto punktów, a ostatni ich wynik 50:150 (!) z AGH AZS-em w Krakowie to chyba ligowy rekord. Fakt, że Niedźwiadki to zespól głównie nastolatków, ale gra tam np. 34-letni Michał Kindlik, a także 25-letni Kacper Walciszewski i Jakub Kucharski, którego pamiętamy z gry w Polonii w latach 2019-21. Drugim łącznikiem między Przemyślem a Bytomiem jest Rafał Serwański, który przybył do Hali na Skarpie razem z Kucharskim i po tych samych dwóch sezonach wrócił do Przemyśla, jednak w obecnych rozgrywkach znów jest z nami po sezonie w Mieście Szkła Krosno, któremu pomógł w awansie do ekstraligi.
Jeszcze dwa sezony temu Niedźwiadki z dopiskiem Chemart grały w 1. lidze i sportowo się utrzymały, ale sponsor się wycofał i wszystko się posypało. W drodze do awansu sezon wcześniej w 2. lidze nie grały z Niebiesko-czerwonymi, bo nasi grali wtedy na zapleczu ekstraligi. Wcześniej i później trudno sobie przypomnieć, żeby Królowa z Niedźwiadkami miała wielkie problemy.
Z Bytomia do Przemyśla dłużej się jedzie niż potem gra czy kibicuje, ale zapewne Bytomskie Stowarzyszenie Kibiców Koszykówki Niebiesko-czerwoni zapewne pojawi się w Szkole Podstawowej im. Zjednoczonej Europy, choć wyjechać trzeba wcześnie, by być przed trzecią...
W 9. kolejce BS Polonia ograła Zagłębie 73:69 w jego hali.
W pierwszej piątce gospodarzy wyszło trzech niedawnych Polonistów: Marek Piechowicz, Paweł Bogdanowicz i Michał Krawiec i mieli nawet te same numery z jakimi występowali w naszych barwach. Można to było przewidzieć, ale niełatwo było się przyzwyczaić.
Początek meczu zdecydowanie dla Polonii: Michał Medes wygrał pierwszą piłkę, a w 20 sekundzie Wojciech Zub trafił za trzy punkty. Wspomniany Krawiec zdobył dwa „oczka”, a Paweł Respondek też dwa po znakomitej asyście Medesa. Krawiec znów trafił z półdystansu, a za moment znów Respondek „znaleziony” przez Medesa - 7:4 dla Królowej Śląska. Sosnowiczanin Wojciech Nojszewski poszedł solo po „dwójkę”, ale faulowany Medes zaraz zdobył punkt. Dobrze usposobiony Krawiec po kontrze wyrównał na 8:8, a pierwsze prowadzenie Zagłębiu - 10:8 - zapewnił spod kosza Piechowicz. Następny remis był po „dwójce” Krzysztofa Wąsowicza, a na 13:10 wyniósł Polonię kapitan Paweł Zmarlak. Piechowicz skrócił ten dystans do „oczka”, a Zmarlak wydłużył do 15:12. Potem były naprzemienne dwójki Nojszewskiego, Wąsowicza po solówce i znów Piechowicza, który faulowany dołożył punkt na 17:17. Krótko po wejściu na parkiet Wojciech Leszczyński trafił zza łuku, a Nojszewski odpowiedział tylko jednym wolnym, podobnie jak po drugiej stronie Medes - 21:18 dla nas. Piechowicz „skaleczył” nas „trójką” i znów był równo 21:21, ale kolejną „trójkę” trafił Krawiec. Wąsowicz odpowiedział dwoma punktami, a Nojszewski skontrował dwoma wolnymi na 26:23 dla Zagłębia po pierwszej kwarcie.
Początek drugich 10 minut to następne dwa pkt Nojszewskiego z bliska i trzy Bogdanowicza oczywiście z daleka i zrobiło się 31:26. Zub zza 6,25 m trochę ukrócił zapędy gospodarzy, a potem przez 3,5 minuty piłka z obu stron nie chciała być... kompatybilna z obręczami. Zmienił to dopiero Medes z bliska, a wkrótce poprawił dwoma Jarosław Giżyński po efektownej asyście Zmarlaka. Było 31:30, ale Piechowicz nie ustawał - 33:30. Medes raz trafił osobiście, a Zub po przechwycie na naszej połowie poszedł solo po kolejny remis 33:33. Potem Antonio Viscardi gdy wydawało się, że o losach piłki zadecyduje „czerwona strzałka”, wyrwał się z klinczu i zdobył dwa punkty, a za moment kolejne dwa dobitką po rzucie Piechowicza. Równo z syreną trafił jeszcze Wąsowicz na 37:35 dla gospodarzy na dużej przerwie. Ale to się przecież odbuduje...
Odbudowę w trzeciej kwarcie wsadem rozpoczął Medes po błyskawicznej wymianie piłki przez Wąsowicza i Zmarlaka (remis 37:37), ale potem 5 pkt zdobyli sosnowiczanie: Piechowicz jeden wolny i dwa z bliska oraz Nojszewski po efektownym pivocie - 42:37. Świetną serię zaliczyli wtedy: Wąsowicz 2, Leszczyński błyskawicznie po przechwycie 2, a za moment dwa celne wolne, Medes w swoim stylu 2 i znów Wąsowicz 2 (42:47), ale Bogdanowicz się „zemścił” zza łuku, a za kilkanaście sekund identycznie Krawiec i było 48:47 dla Zagłębia. W dobrym momencie Wąsowicz trafił „trójkę”, a zaraz - po solówce - „dwójkę” na 48:52, ale wkrótce seria Zagłębia: Nojszewski 2, Krawiec 3 (!) i Viscardi 2, jednak Giżyński też trafił zza łuku na - a jakże - remis 55:55. Przez ostatnie 2,5 min tej kwarty trafił tylko Krawiec - jeden wolny za przewinienie techniczne naszego coacha, Mariusz Bacika, który się „zagotował” po faulu na Giżyńskim.
56:55 na otwarcie ostatniej odsłony wyglądało na łatwe do zniwelowania, ale Krawiec i Piechowicz trafili po „trójce” i stało się 62:55. Na szczęście Giżyński trafił oba wolne, a Krawiec tylko jednego, ale zaraz poprawił się za dwa na desancie. Giżyński znów był bezbłędny „osobiście”, a potem trafił dwa po zespołowej akcji. Serię zamknął Medes, ale było 65:63 dla Zagłębia, a zaraz 67:63 po wolnych Nojszewskiego. Wtedy kolejno po jednym wolnym zdobyli Leszczyński, Wąsowicz i Medes, ale Piechowicz za dwa, gdy punkty zostały zaliczone za nieprzepisowe zbicie znad obręczy. Wtedy Medes trafił spod kosza, a faulowany dołożył punkt na... remis 69:69 niecałe dwie minuty przed końcem. Za moment tenże Medes nie dał się pod koszem przestawić i dał nam prowadzenie 71:69. Zdenerwowani gospodarze dwa razy stracili piłkę i faulowali, a Zub z czterech wolnych trafił dwa i to wystarczyło. Uff, odbudowało się...
Warto zwrócić uwagę, że byli Niebiesko-czerwoni zdobyli 48, czyli ponad połowę punktów dla Zagłębia, czwarty eks-Polonista, najmłodszy Karol Korczyk nic nie dołożył, ale grał króciutko. Praktycznie przez cały mecz słychać było doping naszych kibiców, przy którym próby sympatyków gospodarzy wyglądały na nieśmiałe.
KKS Zagłębie Sosnowiec 69:73 BS Polonia Bytom
26:23, 11:12, 19:20, 13:18
Polonia: Wąsowicz 18 (1x3), Medes 17, Giżyński 11 (1x3), Zub 10 (2x3), Leszczyński 8 (1x3), Zmarlak 5 (1x3), Respondek 4, Serwański, Dawdo.
Najwięcej dla Zagłębia: Krawiec 22 (4x6), Piechowicz 20 (2x3),
Nojszewski 15.
Teraz przed Królową Śląska kolejny wyjazd - do Niedźwiadków z Przemyśla w sobotę, 15 listopada. Pierwsza piłka o 15.00.
