AKTUALNOŚCI

AKTUALNOŚCI

W pierwszej, grupowej rundzie play offu BS Polonia zdecydowanie pokonała Wisłę na jej terenie.
 
 
Zupełnie niedawno, bo 14 marca Królowa Śląska w sezonie zasadniczym wygrała na parkiecie Wawelskich Smoków 110:74, a w Prima Aprilis znowu pojechała do Hali Głównej TS Wisła na pierwszy mecz inauguracyjnej rundy play offu i choć setki nie przekroczyła, to wygrała niemal taką
samą różnicą punktów.
 
Początek meczu to popis Wojciecha Leszczyńskiego, który zdobył pierwsze 7 pkt (na „dzień dobry” 3, a potem 2 z obrotu i 2 po kontrze zapoczątkowanej przez Wojciecha Zuba), czym zmusił szkoleniowca krakowian do wzięcia czasu już po 2 minutach i 15 sekundach meczu. Trochę pomogło, bo Patryk Piszczatowski „dwójką” otworzył w końcu konto gospodarzy, ale zaraz Jarosław Giżyński trafił zza łuku, na co Jan Graniczka drugą dobitką zmniejszył na 4:10. Krzysztof Wąsowicz jakby od niechcenia „dorzucił” piłkę do kosza, ale Piszczatowski całkiem poważnie trafił zza 6,25 m, Za chwilę swój dorobek na 9 pkt poprawił Leszczyński, a Benjamin Ngarambe wsadem po zwodzie pokazał
jak wykorzystuje swoje ponad dwa metry. Nasz kapitan, Paweł Zmarlak, po asyście Zuba zdobył swoje pierwsze dwa punkty, a szybko kolejne 2 dobitką. Yevhen Balaban na 20:9 podwyższył niejako zza obręczy, a Maksymilian Siwik trafił oba wolne. Smok Piszczatowski „dwójką” ratował morale gospodarzy, ale „trójką” osłabił je Leszczyński (12 punktów w 9 minucie). Zanany nam dobrze Sebastian Dąbek przez cały parkiet ruszył po 2 pkt, ale kwartę zamknęli: Balaban hakiem i Zub z boku za trzy na 30:13 dla Królowej.
 
Żenia Balaban rozpoczął drugą odsłonę „dwójką” oburącz, a kontynuował Zub... „jedynką” za przewinienie techniczne Dąbka. „Jedynką”, ale z możliwych dwóch, odpowiedział Adam Kucała, a kolejnymi „dwójkami” postraszyli Balaban i Leszczyński, który z dorobkiem 14 pkt wkrótce usiadł na ławce i trener Mariusz Bacik oszczędzał go aż do dużej przerwy. Tymczasem na 39:14 podniósł Daniel Dawdo po asyście Żeni, ale Krakus Dawid Cepuchowicz odpowiedział „trójką”. Giżyński wykorzystał szansę na... punkt po kolejnym faulu technicznym miejscowych, tym
razem Piszczatowskiego. Dwa z dwóch wolnych wykorzystał Maksymilian Jakubek, podobnie jak po drugiej stronie Paweł Respondek. Dwa nierozdzielne „oczka” zdobył solówką Marcel Hościłowicz. Po chwilowej niefrasobliwości w grze z obu stron trener Mariusz Bacik wziął czas i efekt był piorunujący: „trójki” Balabana i Zuba. Jakubek trafił oba wolne, a Giżyński zdobył ostatnie przed dużą przerwą trzy punkty (2 i 1 w pewnym odstępie) na 51:23 dla nas.
 
Trzecia kwartę Polonia rozpoczęła od 5:0 (Zmarlak dwa z... dołu i Giżyński 3). Ngarambe zdobył dwie „dwójki” na pograniczu wsadów, ale trzema punktami razem przedzielił to Zub. Po otwierającym podaniu Wąsowicza kolejne dwa punkty dodał Giżyński, ale Cepuchowicz dodał Wiśle trzy. Następne cztery punkty to świetne zespołowe akcje Królowej: najpierw Zub - Zmarlak i Giżyński solo na kosz, a potem Wąsowicz – Zmarlak – Leszczyński i asysta tego ostatniego za swoimi plecami do kapitana na wolną pozycję przed obręczą. Ngarambe nie chciał punktować inaczej niż wsadem, a Wąsowicz w swoim stylu taką „zawieszką”. Kolejne dwa pkt zdobył Dawdo, a po drugiej stronie trzy Dąbek. Potem znów było trochę „poszukiwania skuteczności”, co przerwał solówką Balaban. Do trafiania dla gospodarzy powrócił „dwójką” Hościłowicz, ale wkrótce po kontrze dwoma punktami do protokołu wpisał się Olaf Klonowski, a Balaban też trafił z bliska, ale niemal tyłem do kosza! 30 minut 3 punktami zamknął Dąbek - 75:40 dla BS-u.
 
Ostatnia kwarta to najpierw naprzemiennie: Jakubek 2, Balaban 3, Cepuchowicz 3 i Dawdo po znakomitej asyście Balabana za 2. Następny taki ping-pong to dwa pkt Jakuba Cisowskiego, dwa Piszczatowskiego zza obręczy, dwa Dawdy po zbiórce Klonowskiego w obronie i trzy Jakubka. Jak trzy to trzy: najpierw Respondka, ale zaraz znów Jakubka. Potem punkt Zmarlaka i dwa Klonowskiego i „oczko” Danyiła Sosnowskiego. Na dwa „oczka” Żeni dwoma odpowiedział jeszcze Jakubek. Na punkt Klonowskiego dwoma zareagował Sosnowski, a trzema Piszczatowski. Ostatnie słowo należało do Respondka, który dwoma wolnymi zaakcentował zdecydowane zwycięstwo naszej ekipy wspomaganej oczywiście przez niezawodnych kibiców spod znaku Stowarzyszenia oraz rodzinę kapitana Zamrlaka.
 
 
TS Wisła Kraków 61:95 BS Polonia Bytom
13:30, 10:21, 17:24, 21:20
 
 
Polonia: Balaban 20 (2x3), Leszczyński 14 (2x3), Giżyński 14 (2x3), Zub 10 (3x3), Zmarlak 9, Dawdo 8, Respondek 7 (1x3), Klonowski 5, Wąsowicz 4, Siwik 2, Cisowski 2, Ufniak.
 
Najwięcej dla gospodarzy: Jakubek 14 (2x3), Piszczatowski 12 (2x3).
 
 
Rewanż w Hali na Skarpie w środę, 8 kwietnia, o godz 18.00, a dwumecz musi przynieść rozstrzygnięcie. W pierwszym meczu potencjalnych rywali w 2. rundzie play offu dla zwycięzcy z naszej pary Księżak Łowicz pokonał AZS AWF Warszawa 81:62.

Tegoroczny sezon II ligi wkracza w decydującą fazę. Już w środę koszykarze BS Polonii Bytom rozpoczynają walkę w play-offach, której stawką jest awans do I ligi. Pierwszą przeszkodą dla podopiecznych Mariusza Bacika będzie TS Wisła Kraków, a z każdą kolejną rundą emocje sięgają zenitu. Przedstawiamy kolejnych potencjalnych rywali koszykarzy Królowej Śląska.

Zawodnicy i kibice BS Polonii Bytom nie mają czasu na odpoczynek po fazie zasadniczej. Zaledwie cztery dni po wyjazdowym spotkaniu z AZS Jarosław Bytomianie rozpoczynają walkę w fazie play-off, których triumfator uzyska przepustkę do gry na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej w naszym kraju w kolejnym sezonie.

W pierwszej rundzie rywalem Polonistów będzie TS Wisła Kraków, która w naszej grupie zajęła ósmą lokatę. Naszych koszykarzy czeka dwumecz. Pierwszy mecz rozegrany zostanie już w środę, a w kolejną środę (8.04) o godz. 18.00 dojdzie do rewanżu w Hali “Na Skarpie”.

W przypadku awansu w drugiej rundzie Niebiesko-Czerwoni zmierzą się natomiast z triumfatorem dwumeczu AZS AWF Warszawa - Księżak Łowicz. Na tym etapie rozgrywek walka toczy się już do dwóch wygranych meczów. W ćwierćfinale Bytomianie potencjalnie mogą natomiast spotkać się z triumfatorem dwumeczu, którego wyłonią starcia zespołów Sklep Polski MKK Gniezno - Pogoń Mogilno i Kosz Ciepłomax Kompaktowy Pleszew – U&R Calor Twierdza Kłodzko.

Wygrany trafia do półfinałów, które rozgrywane będą do trzech zwycięstw. Triumfatorzy następnie awansują do finału, gdzie również walka rozgrywa się do trzech zwycięstw. Triumfator uzyska prawo gry w rozgrywkach 1. Ligi w kolejnym sezonie.

Warto przypomnieć, że ze względu na bardzo dobre wyniki Polonistów w fazie zasadniczej, rywalizacje ze wszystkimi rywalami w fazie play-off będą rozpoczynały się na Skarpie, a wyjątkiem jest drużyna Turowa Zgorzelec, która jako jedyna będzie wyżej rozstawiona dzięki lepszemu bilansowi punktów koszowych.

Terminarz fazy play-off prezentuje się następująco:

I runda - mecz i rewanż

  • 01.04.2026 - TS Wisła Kraków - BS Polonia Bytom
  • 08.04.2026 - BS Polonia Bytom - TS Wisła Kraków

II runda - do dwóch zwycięstw

  • 11.04.2026
  • 18.04.2026
  • 22.04.2026 (ewentualny III mecz)

Ćwierćfinał - do dwóch zwycięstw

  • 25.04.2026
  • 02.05.2026
  • 06.05.2026 (ewentualny III mecz)

Półfinał - do trzech zwycięstw

  • 09.05.2026
  • 10.05.2026
  • 16.05.2026 
  • 17.05.2026 (ewentualny IV mecz)
  • 20.05.2026 (ewentualny V mecz)

Finał - do trzech zwycięstw

  • 23.05.2026
  • 24.05.2026
  • 30.05.2026
  • 31.05.2026 (ewentualny IV mecz)
  • 03.06.2026 (ewentualny V mecz)

Rywalizacja o 3. miejsce - mecz i rewanż

  • 23.05.2026
  • 30.05.2026

Gorąco zachęcamy do wsparcia naszych koszykarzy w decydującym etapie tegorocznego sezonu.

Królowa Śląska pierwszy mecz inauguracyjnej rundy play-offu rozegra w prima aprilis, ale żartów na pewno nie będzie!

W Grodzie Kraka jest wiele klubów sportowych, ale najbardziej znane to oczywiście Wisła i Cracovia. Obie powstały w 1906 roku i obie aspirują, czasem bezpardonowo, do miana najstarszego klubu w Polsce. Najgłośniejszym echem odbijały się ich dokonania futbolowe, wszak Biała Gwiazda to 13-krotny mistrz Polski, a Pasy zdobyły pięć tytułów, z tym że cztery przed wojną, a ostatni tuż po. Oba kluby mocno zaistniały też w innych dyscyplinach: Cracovia jako Comarch w hokeju, a Wisła koszykówce. Bardzo dobrze w baskecie radziły sobie wiślackie dziewczyny, ale Wawelskie Smoki to sześciokrotny mistrz Polski w II połowie XX wieku, a ostatni z dwunastu srebrnych medali mistrzostw kraju krakowianie wywalczyli w sezonie 1983/84, gdy już rywalizowali z  HKS-em Stal Bobrek Bytom. Od kilku sezonów oba krakowskie kluby bezpośrednio rywalizują z BS Polonią, a który z nich zajmie ósme miejsce po obecnym sezonie zasadniczym, zadecydowała ostatnia kolejka. Zajęła je Wisła i w ten sposób Królowa Śląska pierwszego dnia kwietnia pojedzie do Krakowa po raz czwarty w sezonie, bo w grupie C gra jeszcze jeden zespół spod Wawelu, AZS AGH. Trzy tegosezonowe wyjazdy do Grodu Kraka to trzy wygrane, ale to żadna niespodzianka, skoro Polonia odniosła już 29 zwycięstw, ale warto przypomnieć, że z AGH na początku stycznia tego roku, było 87:79, wcześniej na Cracovii 76:63, a całkiem niedawno, w połowie marca, w Hali Głównej TS Wisła 110:74 w meczu, w którym Poloniści trafili 18 „trójek”, a zza łuku celnie rzucało 9 naszych koszykarzy z 11 grających (Wojciech Leszczyński, Paweł Zmarlak i Jarosław Giżyński po trzy razy). Gospodarze trafili wówczas zza 6,75 m 9 razy, w tym po trzy razy Dawid Cepuchowicz i Sebastian Dąbek. I właśnie ten ostatni często w historii stresował nas „trójkami”, a przecież dużo bardziej cieszył kibiców Królowej, gdy w latach 2020-22 grał w Polonii, dla której zdobył 593 punkty, w tym 105 razy zza łuku. Dąbek jest wychowankiem Wawelskich Smoków i od 2023 roku znów gra w ich barwach. Zapewne w tę środę wybiegnie na parkiet.

Czy będzie to ostatni w tym sezonie wyjazd bytomian do Krakowa? Nie przesądzajmy, wszak w play offie oczywiście gra silne AGH, z którym możemy zagrać w... najważniejszych meczach play offu. Właściwie to czemu nie?!

  • 1. runda play offu 2. Ligi Koszykówki Mężczyzn - grupy C
  • TS Wisła Kraków - BS Polonia Bytom
  • Środa, 1 kwietnia, godz. 19.30
  • Hala Główna TS Wisła, Kraków, ul. Reymonta 22

Cokolwiek w prima aprilis wydarzy się w Krakowie, spotkamy się w rewanżu w kolejną środę, 8 kwietnia, w Hali na Skarpie - początek tradycyjnie o 18.00. Przypomnijmy, że o awansie zadecyduje lepszy bilans dwumeczu, więc ewentualny remis w pierwszym czy w drugim spotkaniu nie będzie wymagał dogrywki.

"Teraz bardzo twardo stąpamy po ziemi. Znamy swoją wartość i miejsce w szeregu, ale na pewno nie jesteśmy faworytem do awansu. Mówimy to otwarcie” - podkreśla przed startem fazy play-off II ligi Mariusz Bacik. Trener koszykarskiej Polonii Bytom opowiada nam o przygotowaniach do decydującej części sezonu i wnioskach po bolesnych doświadczeniach z dwóch poprzednich lat. “ Uważam, że za tydzień lub dwa drużyna będzie w szczytowej dyspozycji” - zapowiada trener Niebiesko-Czerwonych, który w obszernej rozmowie wspomina też zmarłego Henryka Kominka.

Runda zasadnicza rozgrywek II ligi za nami. Jak pan ocenia dyspozycję drużyny w pierwszej części tegorocznego sezonu?

Mariusz Bacik (trener koszykarskiej Polonii Bytom): Bardzo pozytywnie i to pomimo tego, że zdążyliśmy przegrać jeden mecz z ekipą z Tarnowskich Gór. Choćby z tego względu, że w grupie C drugoligowych rozgrywek jesteśmy najlepiej broniącym zespołem. Straciliśmy najmniej punktów. Jesteśmy też w absolutnej czołówce II ligi i pod tym względem radzimy sobie znacznie lepiej niż w poprzednim sezonie. A to napawa optymizmem na przyszłość.


Pierwszą część rozgrywek zakończyliśmy z jedną porażką na koncie. W wielu meczach przewaga Polonii na parkiecie była przytłaczająca. Co będzie zatem kluczowe w perspektywie rundy play-off, by zachować odpowiednią koncentrację? Takie wygrane mogą ją uśpić.

W zeszłym roku “sparzyliśmy się” i po sezonie zasadniczym wpadliśmy w samozadowolenie. I to na etapie ćwierćfinału nas zgubiło. W tym sezonie wyciągniemy z tego wnioski. Już wiadomo, że nie przeszliśmy rundy zasadniczej suchą stopą tak, jak w zeszłym roku. Faktycznie niektórych rywali wręcz miażdżyliśmy, ale taka jest kolei rzeczy. Nikt nikomu nie odpuści, nie po to trenujemy ciężko przez cały tydzień, by się nad kimś litować. Chcemy za każdym razem zagrać jak najlepszą koszykówkę.

Dwa nieudane podejścia do I ligi z rzędu

Jakie zatem wnioski i doświadczenia wyciągnął pan po poprzednich dwóch sezonach, gdy play-offy nie potoczyły tak, jakbyśmy sobie tego życzyli?

Myślę, że dwa lata z rzędu rozpoczynaliśmy walkę z poziomu drużyny, która bardzo mocno chce walczyć o awans. Od samego początku była stawiana w roli zdecydowanego faworyta i nic nie wskazywało na to, by cokolwiek miało się popsuć. W pierwszym sezonie trafiliśmy w ćwierćfinale na bardzo mocną drużynę z Inowrocławia, która potem wygrała całe rozgrywki. Rok później zagraliśmy z ekipą z Legionowa, która również była bardzo mocna. Nie udało im się co prawda awansować do I ligi, ale był to niezwykle doświadczony zespół.

Dotknął nas problem samozadowolenia, o którym wspominałem wcześniej. Dlatego teraz bardzo twardo stąpamy po ziemi. Znamy swoją wartość i miejsce w szeregu, ale na pewno nie jesteśmy faworytem do awansu. Mówimy to otwarcie i wszyscy w koszykarskim światku doskonale to wiedzą. Mamy fajny, mocny zespół, ale na pewno nie stoimy w roli faworyta do awansu. Chociażby z tego względu, że w tym roku tylko jedna drużyna awansuje, a nie trzy. Gdyby został stary system, to wyglądałoby to zdecydowanie inaczej. Teraz musimy do tego inaczej podejść.

Jak ocenia pan zatem wspomnianą reorganizację rozgrywek? Skala trudności będzie zdecydowanie większa.

Nasza federacja podjęła taką decyzję i z tym nie ma co polemizować. Byłbym zwolennikiem tego, żeby pomyśleć o reformie II ligi. Niezależnie od tego, czy uda nam się awansować. Za duża jest dysproporcja pomiędzy umiejętnościami poszczególnych zespołów. W ostatnim meczu z Niedźwiadkami Przemyśl czuliśmy się, jakbyśmy rywalizowali z drużyną juniorów lub kadetów. Nic nie ujmując drużynie z Przemyśla, ale takie zespoły nie powinny brać udziału w rozgrywkach drugiej ligi. One powinny być piętro niżej i grać na zupełnie innym poziomie.

Jeden zespół uzyska teraz przepustkę do I ligi i musimy do tego podchodzić z pokorą. Przygotowujemy się solidnie i nie po to trenujemy cały zespół, by teraz odpuścić. Zrobimy bez wątpienia wszystko, żeby w play-offach zajść jak najdalej. A jak to wyjdzie w praniu? Mam nadzieję, że odpowiedź poznamy pod koniec maja.

Z Niedźwiadkami wygraliśmy różnicą ponad 100 punktów. Dysproporcja była niesamowita, ale pomimo korzystnego wyniku zawodnicy nie ściągali nogi z pedału gazu i nie odpuszczali. Był w tym określony cel, bo małe punkty też odegrają ważną rolę.

Walczymy o to, ponieważ z naszej drabinki play-off wynika, że jeśli dojdziemy do finałowej czwórki, to prawdopodobnie w półfinale ponownie spotkamy się z drużyną z Legionowa. Czyli tym samym rywalem, który rok temu pokonał nas w ćwierćfinale. Wszystko sprowadzą się do tego, żeby mieć więcej małych punktów zdobytych od przeciwnika po to, żeby pierwsze półfinałowe mecze rozegrać w Bytomiu, a nie na wyjeździe. I dlatego była ta “rzeź niewiniątek” w minioną środę. Z –71 punktów, które traciliśmy do Legionowa wyszliśmy na +42.

Tak zapowiada się walka w play-offach. Oto najgroźniejsi rywale

Zespół z Legionowa wyrasta na głównego rywala w play-offach?

Mamy dwóch bardzo mocnych rywali na drodze. Na szczęście potencjalnie możemy się z nimi spotkać już na samym finiszu. Bardzo bym chciał, żeby nasze drogi z Legionową skrzyżowały się w półfinale. Gdyby nam się udało awansować do finału, to tam czeka nas jeszcze większa przeprawa, która nazywa się Turów Zgorzelec. Z tym rywalem kilka miesięcy temu mieliśmy okazję zmierzyć się w meczu towarzyskim w Bytomiu. Akurat potrzebowaliśmy dodatkowego meczowego przetarcia w przerwie w rozgrywkach.
Mecz zakończył się wówczas sprawiedliwym remisem i uznaliśmy z trenerem rywali, że lepiej “dwóch rannych”, niż “jeden zabity”. Pożegnaliśmy się z hasłem: “oby do zobaczenia w finałach”.

Przystępujemy niemal z marszu do decydującej części sezonu. Play-offy rozpoczniemy kilka dni po ostatnim meczu fazy zasadniczej. Czy wobec tego będą jakieś specjalne przygotowania?

Tak naprawdę przygotowujemy się do tego już od ponad miesiąca. Zmieniliśmy trochę system treningowy, bo dostrzegliśmy z trenerami, że w niektórych meczach naszym zawodnikom brakuje sił. Wiedzieliśmy, czym to jest spowodowane. We wtorek mamy mocno biegowe i wytrzymałościowe zajęcia, które dawały zawodnikom się we znaki. Niektórzy nie wytrzymywali potem tempa meczowego. Ale dzięki temu w kwietniu i maju chcemy osiągnąć szczyt formy i nie martwić się, że ktoś jest niedotrenowany. Uważam, że za tydzień lub dwa drużyna będzie w szczytowej dyspozycji. I tylko od nich będzie zależało, jak będziemy wyglądali na boisku.

Jeśli musielibyśmy przełknąć gorycz porażki w play-offach, to jaki wynik w decydującej części sezonu sprawiłby, że cały sezon uznałby pan za udany?

Myślę, że miejsce wyższe niż rok i dwa lata temu, kiedy zajęliśmy odpowiednio piątą i szóstą lokatę. Awans do czwórki na pewno będzie krokiem do przodu i bardzo chciałbym się tam znaleźć. Pałam żądzą rewanżu drużynie z Legionowa za zeszły sezon. Teraz dysponują jeszcze większą siłą niż rok temu i mamy tego świadomość. Ale jeśli doszłoby do takiego starcia, to walka byłaby już na pierwszoligowym poziomie. A to wszystko przez to, że zagramy dzień po dniu. To zupełnie inna rywalizacja, bo wcześniej graliśmy w kilkudniowych odstępach czasowych. Był wtedy czas na odpoczynek. Teraz tego nie ma. Dlatego też nasza praca rozpoczęta półtora miesiąca temu ma zaprocentować w kwietniu i maju. I dzięki niej nawet dzień po dniu będziemy w stanie zagrać na odpowiednim poziomie.

Niepowetowana strata dla bytomskiej koszykówki

W ostatnich dniach bytomskie środowisko poniosło ogromną stratę po śmierci byłego zawodnika Polonii i trenera Stali Bobrek Henryka Kominka. Dla pana to była wyjątkowa postać.

Dla mnie był to wybitny człowiek z tego względu, że to za jego namową jestem w tym miejscu i w ogóle zacząłem uprawiać koszykówkę. Wielokrotnie to podkreślałem, że jako młody chłopak chciałem bardziej zostać piłkarzem niż innym sportowcem. A tym bardziej koszykarzem. Heniek bodajże przez dwa albo trzy lata przyjeżdżał do mnie do Piekar Śląskich, żeby mnie przekonać do przyjścia do Szkoły Sportowej nr 13 na ulicy Powstańców w Bytomiu. Zdecydowałem się na to w wieku 14 lat w siódmej klasie szkoły podstawowej. W tym roku mija równe 40 lat od momentu, jak się poznaliśmy. Kilka lat temu przeszliśmy już na “Ty” i to z jego inicjatywy.

Tak długa znajomość odcisnęła swoje piętno. Na początku był dla mnie jak wychowawca, a w kolejnych latach nawet jak tata. Potem stał się moim przyjacielem. To setki godzin spędzone razem w autobusach, hotelach, czy na boisku. Jak wróciłem do Bytomia i związałem się z Polonią na nowo, to on od samego początku nas wspierał. Często zaglądał na nasze treningi i wymienialiśmy spostrzeżenia dotyczące zawodników, czy taktyki.
Na przedostatnim meczu z Cracovią dotarła do nas smutna informacja. Widziałem, że go nie ma na trybunach, ale nie znałem powodów. Dopiero w przerwie to do mnie dotarło. Usłyszałem, że w sobotę już się po prostu nie obudził i więcej nie zobaczymy go na naszych meczach. Życie jest brutalne.

Co chciałby pan przekazać kibicom przed decydującą częścią sezonu? Na ich wsparcie zawsze mogliście liczyć.

O to jestem spokojny. Chciałbym życzyć im spokoju i cierpliwości, bo to jest ważne. Mogę zapewnić, że jako drużyna i sztab szkoleniowy zrobimy wszystko, co w naszej mocy by zagrać jak najlepszą koszykówkę. A boisko wszystko zweryfikuje. Możemy pewne rzeczy przewidywać, ale rzeczywistość niekiedy bywa korzystna lub bardzo brutalna. Takie też jest piękno tego sportu.

BS Polonia efektownie zakończyła sezon zasadniczy grupy C 2. ligi.
 
 
Znów z kapitanem Pawłem Zmarlakiem w składzie i z niezawodnymi kibicami siedzącymi tuż z ławką, Królowa Śląska objęła prowadzenie 2:0 po rzucie Krzysztofa Wąsowicza. Akademicy spod znaku Państwowej Akademii Nauk Społecznych wyrównali za sprawą Huberta Kurka, ale zaraz Jarosław Giżyński dobił rzut Wojciecha Zuba, a wkrótce Wojciech Leszczyński wykorzystał oba wolne. Gdy Giżyński zdobył dwa punkty kolejną dobitką, a po kilkunastu sekundach dwa z wolnych, było 10:2 dla Polonii i wtedy jarosławianin Cezary Gumiński poszedł solo po dwa pkt, ale „dwójką” odpowiedział Leszczyński. Artur Mikołajko zmniejszył na 6:12, a wtedy Leszczyński zdobył cztery „oczka” (1+1 i 2). Pierwszą „trójkę” w meczu trafił gospodarz, Mikołaj Płowy, ale Zub odpowiedział  identycznie, a punkt dodał Giżyński. Po przechwycie piłki przez Zmarlaka i rzuceniujej „na desant” dwa punkty zdobył Maksymilian Siwik. Po „trójce” trafili zaraz Zub i Gumiński, a kolejne sześć punktów zdobyli miejscowi: Kurek 1, Płowy 2 i Mikołajko 3 w zestawie 2+1. Na 0,4 sekundy przed końcem pierwszej kwarty faulowany przy rzucie zza łuku Zub trafił wszystkie trzy wolne na 28:18 przed małą przerwą.
 
Zaraz po wznowieniu gry Zub znów zdobył trzy punkty, ale „nierozdzielne”. Kurek trafił za dwa po kontrze, na co Yevhen Balaban zareagował „piątką” (3 i 2 z obrotu). Kurek nie rezygnował i trafił zza 6,25, a potem Płowy oba wolne. Paweł Respondek w rewanżu też za trzy, a zaraz Balaban po „obrotowym zwodzie” za dwa, a Wąsowicz faulowany w solówce poskładał „trójkę” (2+1). Po tym, jak Kurek dobił na dwa punkty, było przez pewien czas trudno trafić, aż zrobił to (za jeden) Leszczyński. Kolejne zdobycze dla Polonii: 2 i 2 - Dawdy po asyście Wąsowicza i Respondka po asyście Balabana. Gdy Gumiński trafił zza łuku, identycznie postąpił Giżyński, a na dokładkę Leszczyński samotnie wykończył przechwyt Wąsowicza, a Zmarlak zbiórkę Leszczyńskiego. Do końca kwarty trafiali jarosławianie - Mikołajko za 2, Łukasz Argasiński za 1 i grający trener Tomasz Fortuna za 2 po własnej zbiórce, jednak na dużej przerwie było 56:35 dla Polonii.
 
Trzecią kwartę dwoma celnymi osobistymi otworzył Giżyński, ale Bartosz Czerwonka przebił go „trójką”. Jego krajan, Kurek, trafił jednego wolnego, na co Zub wyjątkowo za dwa. Giżyński też trafił jednego wolnego, ale po faulu technicznym tylko tyle mógł, jednak powetował to sobie za kilka sekund, bo po naszej piłce z boku sam poszedł po dwa „oczka”. Akademicy jeszcze wierzyli i Kurek zdobył trzy pkt, a Płowy dwa, ale „trójką” skarcił ich Zub i choć Płowy jeszcze trafił za dwa, to potem Leszczyński, Giżyński przez cały parkiet, Balaban i Dawdo za... siedem (2, 2, 1 i 2). Płowy dołożył osobisty punkt, a Damian Kuźniar trzy. Do końca po dwa wolne wykorzystali Balaban i Kuźniar, czym ustalili rezultat na 75:52 dla Królowej.
 
Ostatnią kwartę dwoma punktami solo otworzył Kurek, trzema przebił go Zub, więc jedynka Płowego nie zrobiła wrażenia. Balaban znów trafił z obrotu, a Siwik za trzy. „Trójką” odpowiedział Argasiński, a Giżyński „dwójką” po zostawieniu rywala za plecami. Kuźniar trafił oba wolne, a Respondek... połowę. Kuźniar za dwa z obrotu, a Giżyński za jeden, podobnie jak za moment Bartosz Ufniak, ale zaraz Siwik dodał dwa „oczka” po asyście Zmarlaka z kozła, a Respondek trzy. Czerwonka trafił dwie „dwójki” przedzielone „jedynką” Dawdy. Oba osobiste trafił Balaban, a Olaf Klonowski „dwójkę” solo. Kurek zmniejszył na 68:99 i gdy wyglądało na „posprzątane” Respondek na 1,5 sekundy przed syreną trafił za trzy, czym „rozmienił” setkę...
 
 
AZS PANS Jarosław 68:101 BS Polonia Bytom
18:28, 17:28, 17:19, 16:26
 
 
Polonia: Zub 20 (5x3), Giżyński 20 (1x3), Balaban 14 (1x3), Leszczyński 13, Respondek 12 (3x3), Siwik 7 (1x3), Wąsowicz 5, Dawdo 5, Zmarlak 2, Klonowski 2, Ufniak 1, Cisowski.
 
Najwięcej dla gospodarzy: Kurek 18 (2x3), Płowy 13 (1x3).
 
 
A teraz play off - pierwszy mecz pierwszej rundy Królowa rozegra w środę, 1 kwietnia, z Wisłą w Krakowie. Rewanż w kolejną środę, 8.04., w Hali na Skarpie. O awansie zadecyduje dwumecz.

Tegoroczny sezon II ligi wkracza powoli w decydującą fazę, a koszykarze BS Polonii Bytom chcą podjąć kolejną próbę szturmowania pierwszoligowych bram. O wszystkim zdecyduje jednak faza play-off, która będzie z różnych względów niezwykle wymagająca. - Kluczem do tego wszystkiego będzie zaangażowanie każdego z nas i monolit, który musimy stworzyć. Łącznie z trenerami. Nasza cała drużyna musi funkcjonować, jak jeden organizm. I próbą dla nas będą mecze o stawkę - podkreśla Wojciech Leszczyński, który grę na parkiecie łączy z funkcją koordynatora klubowej Akademii. I jasno opowiada, jaki cel przyświeca pracy z młodzieżą w naszym klubie.

Wróciłeś do gry w barwach Polonii Bytom po pięciu latach przerwy. Jak z twojego punktu widzenia zmienił się cały klub przez ten czas?

Wojciech Leszczyński (zawodnik koszykarskiej BS Polonii Bytom): klub zmienił się w takim sensie, że co roku drużyna budowana jest pod awans. Nie ukrywam, że jak byłem tu pięć lat temu, to wtedy po raz pierwszy poważnie myśleliśmy o I lidze. Po spadku do II ligi zespół cały czas jest w czołówce rozgrywek. Trzeba wyraźnie podkreślić znakomitą pracę, jaka jest wykonywana w całej sekcji.

Powoli wkraczamy w decydujący etap sezonu, czyli fazę play-off. Na razie tylko jedna wyjazdowa porażka na waszym koncie. Mamy jednak świadomość i doświadczenie z poprzednich lat, że w decydującym etapie poprzeczka będzie zawieszona znacznie wyżej.


Będzie znacznie trudniej. Polski Związek Koszykówki zmienił cały system play-offów i liczbę drużyn, które uzyskają awans. Do zeszłego sezonu awans uzyskiwały trzy drużyny z 64 z czterech grup. Po zakończeniu obecnego sezonu czeka nas reorganizacja rozgrywek I i II ligi i awansuje tylko jedna drużyna. Poprzeczka jest bardzo wysoko zawieszona choćby patrząc przez pryzmat ilości drużyn. Nie ukrywam, że II liga ma dwa oblicza.
Przez większą część sezonu gra się bowiem z zespołami, które mocno odstają. Szczególnie, jak mówimy o zespołach, które aspirują do bycia w czołówce lub wprost do walki o awans. Trzeba przede wszystkim utrzymać koncentrację, bo jest mnóstwo meczów, które mogą być pułapką. A każdy mecz, każdy krok, który stawiamy w ciągu sezonu ma nas doprowadzić do najważniejszej części sezonu. Wszystko służy temu, by wypracować odpowiednią formę i nawyki, które zadziałają w sytuacji, gdy będziemy grać pod presją i w kluczowych momentach może zadrżeć ręka.


A które zespoły z pozostałych grup II ligi wyrastają twoim zdaniem na głównych konkurentów w walce o awans?
W grupie D jest drużyna Turowa Zgorzelec, który raczej zakończy sezon zasadniczy z jedną porażką. W grupie B mamy natomiast zespół z Legionowa, który również może mieć jedną porażkę na koncie. Wydaje mi się, że wraz ze wspomnianą dwójką będziemy walczyć najwyższe cele. Wszystko zweryfikują jednak play-offy, które są mocno niewdzięczne. Jakość rywali i długość sezonu potrafi uśpić. Często w najmniej oczekiwanym momencie może faworytowi podwinąć się noga. Pamiętamy, co rok temu wydarzyło się w Bytomiu.


Przygotowanie mentalne i koncentracja będą zatem kluczowe w fazie play-off?
To musi być wychodna całego sezonu, ale kluczem do tego wszystkiego będzie zaangażowanie każdego z nas i monolit, który musimy stworzyć, ze sztabem włącznie. Nasza cała drużyna musi funkcjonować, jak jeden organizm. I próbą dla nas będą mecze o stawkę. W każdym zespole będzie podobnie, bo niezależnie od tego co dzieje się przez cały rok, prawdziwą drużynę poznaje się w momencie, kiedy ma nóż na gardle.


Dba o rozwój klubowych talentów. Taki jest cel Akademii Polonii Bytom

Od 2024 roku łączysz grę w roli zawodnika z pracą trenera w Akademii Polonii Bytom. Jak się odnajdujesz w tej roli? Na ostatnim otwartym treningu było widać, że zainteresowanie koszykówką wśród najmłodszych fanów w Bytomiu jest ogromne.

Koszykówka towarzyszy mi od najmłodszych lat. Miałem sześć lat, gdy poszedłem na pierwszy trening. Kocham ten sport. Mój tato był trenerem i zaraził mnie bakcylem. Uwielbiam się uczyć tego sportu, bo poznałem ją od wielu stron. Wcześniej zrobiłem kurs trenerski i dodatkowo współpracowałem z dwoma psychologami sportowymi. Swego czasu byłem też sędzią przez pięć lat i łączyłem to z grą. Miałem okazję prowadzić mecze do poziomu III ligi. Często angażowałem się do pomocy, gdy zachodziła taka potrzeba. Grając w Prudniku zaliczyłem również epizod w roli asystenta.


Obawiałem się, że nie będę w stanie tego połączyć, bo zależało mi na tym, by zarówno sprawować funkcję trenera, jak i czynnego zawodnika. Łukasz Diduszko, który swego czasu pracował w Polonii, długo mnie namawiał na to, by zostać trenerem. Po rozmowach z Prezesem postanowiłem spróbować swoich sił. To było kolejne wyzwanie dla mnie. Moją filozofią bycia trenerem jest to, że każdy z moich zawodników ma być lepszy następnego dnia. Mam specyficzne podejście, bo nie obiecuję rodzicom, że zrobię z kogoś koszykarza i ktoś będzie grał na poziomie Euroligi, czy NBA. Staram się natomiast obiecywać jedną rzecz. W miarę moich możliwości staram się, by każdy z moich podopiecznych był lepszym człowiekiem następnego dnia. Mam określone wymagania wobec tych młodych ludzi. Chcę zaszczepić im dobre nawyki, by byli systematyczni, nie poddawali się w życiu i nie bali się kontaktu z ludźmi.


Jak aktualnie funkcjonuje Akademia koszykarska Polonii?


Od tego sezonu pełnię funkcję koordynatora akademii i współpracuję z Kierownikiem sekcji koszykówki - Wojtkiem Szpyrką. Naszym celem jest zwiększanie umiejętności każdego naszego adepta. Chcemy też, by trenerzy się edukowali, bo to nie jest sztuka, by być trenerem całe życie i nie kształcić się. Są dwa kluczowe założenia. Chcemy rozpocząć współpracę z trenerami, którzy nie są z łapanki, a mają już określone doświadczenie. A przy okazji chcą się rozwijać i będą w stanie przekazywać wiedzę swoim podopiecznym. Suma wszystkich założeń ma doprowadzić do tego, że stworzymy system szkolenia w naszym klubie. I od najmłodszych lat będzie tak progresował, że finalnie uda nam się wprowadzić zawodnika, bądź zawodniczkę do gry na poziomie seniorskim. Zależy nam na tym, by byli na tyle przygotowani, że będą w stanie wejść i odgrywać wiodącą rolę w zespole. Chcemy by nasi młodzi zawodnicy byli świadomi i mogli decydować o swoim dalszym losie. Nasz proces szkolenia ma go do tego doprowadzić.

Ruszyli z pokazowymi lekcjami koszykówki w Bytomiu

Jesteśmy na etapie odwiedzania szkół w Bytomiu z pokazowymi lekcjami koszykówki. Czujesz, że młodzież coraz bardziej garnie się do uprawiania tego sportu?

Takie spotkania mają ogromną wartość. Za każdym razem, gdy kontaktuję się z dyrektorami szkół informuję, że mamy ograniczoną liczbę miejsc. To nie sztuka zrobić pokazową lekcję dla 50 osób na małej sali gimnastycznej. To nie oto chodzi. Na nasze zajęcia przychodzą dzieci, które zobaczą plakat i sami się na nie zgłoszą. Prowadzimy po trzy lekcje w każdej placówce. Jedna dla klas 1-3, druga dla klas 4-6 i na trzeciej spotykają się uczniowie z klas 7-8. Na każdej lekcji może być maksymalnie 20 osób. Zawsze jesteśmy elastyczni, bo jeśli chętnych będzie pięć osób, to i tak dla nich wszystko przygotujemy. Nie chcemy rezygnować z tej inicjatywy, bo jesli jedna z tych pięciu osób zarazi się koszykówką, to będzie to nasz sukces.
Ale chciałbym przy tym przyznać, że to nie jest inicjatywa, która ma promować za wszelką cenę Polonię Bytom. Naszym założeniem jest zaszczepienie w nich pasji i bakcyla koszykarskiego. Jeśli faktycznie komuś zajęcia przypadną do gustu, to oczywiście zapraszamy do nas. Przede wszystkim zachęcamy dzieci do aktywnego spędzania wolnego czasu.


Odwiedziliśmy dotąd cztery szkoły i z obserwacji wynika, że największe zainteresowanie jest wśród maluchów. Dla nich zajęcia wyglądają trochę inaczej, bo są bardziej w formie zabawy. Dla klas 4-6 można już przygotować bardziej merytoryczne zajęcia z elementami technicznymi. Łącznie w każdej szkole mamy około 50-60 chętnych na takie zajęcia. To znakomita podstawa. Naszym celem na ten sezon jest zawitanie do kilkunastu bytomskich placówek. Logistycznie nie będzie to łatwe, bo niebawem zaczynamy drugoligowe play-offy, ale przy okazji wizyt w szkołach promujemy mecze drużyny seniorów i zapraszamy naszych nowych kibiców na mecze.


Jak wygląda sytuacja z najstarszymi uczniami szkół podstawowych?
One mają już do czynienia z mediami społecznościowymi. Jeżeli dziecko ma przyjść i się zmęczyć, to robi się problem. Często wolą spędzić ten czas na zwykłej lekcji. Nie zdarzyło się, by na najstarszej grupie w żadnej szkole pojawił się komplet uczestników. Aczkolwiek z drugiej strony cieszy mnie to, bo mamy na zajęciach osoby bardzo zaangażowane. W pierwszej szkole, do której się udaliśmy mieliśmy siedem osób.


Jasny apel do kibiców przed decydującą częścią sezonu


Musimy też poruszyć sprawę kibiców i atmosfery na meczach ligowych. Nieczęsto zdarza się, by na poziomie II ligi kibice byli tak zaangażowani i pojawiał się taki doping na trybunach. Spora grupa też jeździ za zespołem po całym kraju.


Zaliczyłem parę klubów w swojej karierze. Z różnymi kibicami miałem styczność, ale przyznam, że nie spotkałem się z tym, żeby aż taka grupa ludzi na takim poziomie rozgrywkowym tak regularnie podążała za drużyną. Mało tego, za każdym razem będę podkreślał, że kibic jest naszym “szóstym” zawodnikiem. Czasami ryknie, a czasem będzie bił brawo. Gra na parkiecie polega na emocjach i to często skrajnych. Porównałbym to z powrotem do domu, gdzie czeka na ciebie kochająca żona i dzieci. Pomimo trudnego dnia w pracy wracasz i jesteś szczęśliwy. Tutaj jest podobnie.
Wychodzisz na boisko i wiesz, że są na trybunach osoby, które cię wspierają i za tobą jeżdżą. Czasem pojawiają się z ich strony pytania szpileczki typu “czemu nie trafiłeś?”, ale wiesz, że im na tym zależy. To tak jak w rodzinie. Odnoszę wrażenie, że z naszym stowarzyszeniem kibiców funkcjonujemy, jak jeden organizm. Nie ukrywam, że jeszcze bardziej budujące jest to, że wiele dzieciaków naszych kibiców trenuje w naszej Akademii. Są w pełni zaangażowani w sportowe życie naszego klubu.


Co chciałbyś wobec tego przekazać kibicom przed rundą play-off?
Walczymy razem o jak najlepszy wynik! Wszyscy jesteśmy jednym zespołem i mamy wspólny cel. Niech każdy dołoży swoją cegiełkę do tego sukcesu. Zróbmy wszystko, żebyśmy jak jeden monolit walczyli do samego końca. I niezależnie od wyniku żebyśmy po ostatnim gwizdku podziękowali sobie, byli uśmiechnięci i przyznali, że to był dobry sezon.

Na zakończenie rundy zasadniczej sezonu 2025/26 BS Polonia wyruszy niemal pod wschodnią granicę...
 
 
Środowa wygrana w zaległym meczu z Niedźwiadkami Przemyśl spowodowała to, w co wierzyliśmy od początku sezonu, czyli pierwsze miejsce Królowej Śląska w grupie C 2. ligi po rundzie zasadniczej. BS Polonia nie spadnie z 1. miejsca nawet gdyby przegrała w sobotę w Jarosławiu, ale o tym nie mówią nawet najwięksi pesymiści, bo taka przegrana miałaby opłakane skutki w ewentualnej dalszej rywalizacji w play offie.
 
Na razie jednak patrzymy na pierwszą, wewnętrzną rundę ostatecznej rozgrywki, czyli rywalizację o ćwierćfinał play offu pierwszej ósemki naszej grupy według klucza 1. z 8., 2. z 7. itd. Skoro jedynka przypisana już jest podopiecznym Mariusza Bacika, to wiadomo że zagrają z zespołem z ósmego miejsca. W tej chwili jest na nim KS Cracovia 1906, która jednak rozegrała już 30 spotkań w lidze i na ostateczne decyzje będzie patrzeć z boku. Pasy mają 45 punktów, a tuż za nimi plasuje się lokalna rywalka, Wisła, która ma punkt mniej imecz u siebie ze Stalą Stalowa Wola. Nawet gdyby Wawelskie Smoki ten mecz przegrały (byle nie radykalnie wysoko), to i tak wyprzedzą Cracovię małymi punktami (a mają jeszcze z nią korzystny bezpośredni bilans), a na pewno nie wyprzedzą już nikogo więcej, więc wszystko wskazuje, że pierwszym playoffowym rywalem Polonii będzie Wisła.
 
Przed wyjazdem do Krakowa jest jeszcze podróż do Jarosławia. Tamtejszy AZS jest w tabeli jedenasty z 40 punktami za 11 zwycięstw przy 18 porażkach. Na koniec rundy jesiennej Królowa wygrała z koszykarzami spod znaku Państwowej Akademii Nauk Stosowanych 97:61, a najskuteczniejszy był Paweł Respondek, który zdobył 16 pkt, w tym 9 „trójkami”. Jarosław to w grupie C trzecie najdalej leżące od Bytomia miasto, po Przemyślu i Stalowej Woli. W latach 2019-21 w naszej grupie 2. ligi grał AZS PWSTE Jarosław, a ten skrót to Państwowa Wyższa Szkoła Techniczno-Ekonomiczna, poprzedniczka PANS-u. W czterech meczach Akademików z Polonią był remis, bo dwa razy Królowa wygrała Na Skarpie, a dwa razy jarosławianie u siebie. Teraz nasi sobotni rywale są beniaminkiem 2. ligi, ale są już pewni utrzymania.
 
 
● 30. kolejka 2. Ligi Koszykówki Mężczyzn - grupa C
● AZS Jarosław - BS Polonia Bytom
● Sobota, 28 marca, godz. 18.00
● MOSiR im. Burmistrza Adolfa Dietziusa, Jarosław, ul. Sikorskiego 5
 
 
Pierwszy mecz inauguracyjnej rundy play offu BS zagra w środę, 1 kwietnia na wyjeździe, a rewanż również w środę, 8.04., Na Skarpie. Dwumecz wystarczy do rozstrzygnięcia, bo gdyby rywale podzieli się zwycięstwami, zadecyduje bilans koszy. W każdym z tych dwu meczów dopuszczalny jest remis bez konieczności dogrywki.
W zaległym meczu w Hali na Skarpie BS Polonia bardzo wysoko pokonała przemyskie Niedźwiadki.
 
 
Zakończenie sezonu zasadniczego na własnym parkiecie poprzedziła smutna okoliczność - minuta ciszy po śmierci znakomitego niegdyś naszego koszykarza, potem trenera, a ostatnio kibica obecnego niemal na każdym meczu Polonii, Henryka Kominka.
 
Ten mecz miał odbyć się w 25. kolejce, ale wtedy przemyślan dopadła jakaś choroba i termin został zmieniony. Kiedy gra lider ze zdecydowanym outsiderem, który w tym sezonie nie wygrał żadnego meczu, trudno przewidywać emocje, ale ten mecz na pewno pozostanie w pamięci kibiców. Rozpoczął się od prowadzenia 2:0 gości, na co Krzysztof Wąsowicz, kapitan Polonii pod obecność jedynie na ławce Pawła Zmarlaka, odpowiedział dwiema „dwójkami”. Przemyślanie zdołali wyrównać na 4:4, ale potem poleciało! Za trzy trafił Yevhen „Żenia” Balaban, trzecią „dwójkę” dołożył Wąsowicz, a pierwszą popisał się Wojciech Leszczyński i to był początek show tego zawodnika. Kolejne dwie „dwójki” trafił w ciągu niecałych 30 sekund na 20:6. Na 24:8 popisał się wsadem, kolejna „dwójka” była na 28:8. Potem dwa na 31:10 i jeden punkt na zamknięcie pierwszej kwarty wynikiem 41:12. W drugiej odsłonie nasz snajper zdobył tylko... dwa „oczka”, ale miał cztery kolejne asysty przy dwóch jedna po drugiej „trójkach” i zaraz potem „dwójce” Wojciecha Zuba i „trójce” Maksymiliana Siwika, potem sam zdobył wspomniane dwa punkty i usiadł na ławce. Wrócił na parkiet zaraz po dużej przerwie i szybko trafił za dwa, a wkrótce zanotował niezwykłą serię - trafił kolejno: wsadem po własnym przechwycie, potem zza łuku, następnie oba wolne i kolejny wsad po przechwycie i asyście Wąsowicza. Po krótkiej przerwie na celną dobitkę Jarosława Giżyńskiego, Leszczyński znów poszedł na całość - najpierw dwa typowe punkty, potem dwa osobiste, wkrótce jeden wolny i dwa „oczka” po własnej zbiórce w ataku, a na koniec dwa z trzech wolnych za... trzy przewinienia techniczne gości, w tym ich trenera! Na początku tej superserii Leszczyński „rozmienił” setkę, a była to 26 minuta meczu! Do końca tej kwarty odpoczywał na ławce, a wrócił na parkiet w 34 min z nowymi siłami, bo wkrótce trafił za dwa, a ciągu następnej minuty zapakował trzy „trójki”! Na tym nie poprzestał, bo do końca meczu rzucał tylko ON: za dwa i dwa razy za trzy punkty na rekordowe zwycięstwo Polonii różnicą 113 punktów.
 
Po meczu nasz bohater dostał od młodych adeptów bytomskiej akademii... mikrobaner (format A4) z liczbą 56. - To mój rekord w seniorskiej karierze, ale sześć „trójek” to już nie, bo kiedyś miałem siedem. Mieliśmy dziś grać swoje, pokazać się z jak najlepszej strony i te założenia spełniliśmy. Na koniec rundy zasadniczej na naszym parkiecie chciałbym pozdrowić rodzinę, żonę i dzieci i oczywiście kibiców! - skwitował te niezwykłe wydarzenia Wojciech Leszczyński.
 
MVP, MVP! - wiwatowali kibice na jego cześć, bo rzeczywiście przyćmił innych uczestników meczu, choć jego niebiesko-czerwoni partnerzy też walczyli na wysokim poziomie. Warto dodać, że Królowa Śląska w trzech kwartach zdobyła co najmniej 40 punktów, a rywale w żadnej odsłonie nie wyszli z „dwunastki”. Wojciech Zub trafił cztery razy zza 6,25, ale u niego to norma, a Maksymilian Siwik co najmniej dwa razy wykazał się sprytem przy „ratowaniu” piłki albo wprowadzaniu jej do gry przy pomocy... pleców rywala. Ładne cztery punkty zdobył najmłodszy w składzie Królowej 17-letni Bartosz Ufniak. Działo się...
 
 
BS Polonia Bytom 158:45 Niedźwiadki Przemyśl
41:12, 35:12, 42:10, 40:11
 
 
Polonia: Leszczyński 56 (6x3), Giżyński 21 (1x3), Zub 15 (4x3), Respondek 12, Cisowski 11 (2x3), Dawdo 11, Balaban 10 (1x3), Wąsowicz 9, Siwik 9 (1x3), Ufniak 4, Klonowski.
 
Najwięcej dla gości: Barszczak 17 (1x3), Walciszewski 10 (2x3).
 
 
Ostatni mecz w rundzie zasadniczej BS Polonia rozegra w sobotę, 28 marca, w Jarosławiu; początek o 18.00.

Nie żyje Henryk Kominek, były zawodnik Polonii Bytom

Koszykarską społeczność obiegła bardzo smutna informacja. W sobotę, 21 marca zmarł Henryk Kominek, były wybitny zawodnik Polonii Bytom i trener HKS Stali Bobrek. W ostatnich latach był regularnym gościem na meczach Niebiesko-Czerwonych. W 2022 roku brał też udział w “Koszykarskim Starciu Pokoleń” w roli trenera Polonii Bytom.

Kominek w latach 70-tych i 80-tych ubiegłego wieku reprezentował barwy koszykarskiej Królowej Śląska, z którą w sezonie 1980/81 wywalczył awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Był również znakomitym trenerem, a jednym z jego wychowanków jest obecny szkoleniowiec Polonii - Mariusz Bacik.

Jego śmierć to ogromna strata dla całej koszykarskiej społeczności w Bytomiu.

Koszykarska Polonia pewnie pokonała u siebie KS Cracovię 1906, wynikiem 104:58.


Pierwsze punkty - od razu trzy - zdobył, jak na kapitana przystało, Paweł Zmarlak, a kolejne - też trzy - Jarosław Giżyński. Wtedy Bartosz Malik zdobył „osobisty” punkt, a Polonia kolejne trzy (!) rzutem Wojciecha Zuba. Z „trójkowego” rytmu wyłamał się Krzysztof Wąsowicz i było 11:1. Wtedy za dwa trafił Michał Olszański i za dwa też Zub. W rewanżu 5 pkt zdobyli goście: Eryk Benzet 3 i Olszański 2, ale lepszą serią odpowiedzieli gospodarze: Leszczyński 1, Giżyński 3, Zub i Zmarlak po 2. Na to faulowany Dawid Golus poskładał „trójkę” (2+1), a bytomianie poskładali... „szóstkę”: dwa wolne Yevhena Balabana, dwa razem Leszczyńskiego i dwa wolne Zuba. Wtedy zza łuku trafił Grzegorz Idziak, a potem dwa razy po punkcie z pewną przerwą Balaban. Goście za sprawą Wojciecha Ziarno znów trafili zza 6,25 m, ale w identyczny sposób odpowiedział Balaban na 32:17 po pierwszej kwarcie.

W meczach Królowej Sląska często bywa tak, że jak inauguracyjna odsłona jest bogata w punkty, tak kolejna raczej skromna. Zaczął ją „dwójką” Zub, na co „jedynką” zareagował Benzet. Daniel Dawdo trafił obie „jedynki”, Wąsowicz „dwójkę” z wyskoku. Potem było trochę punktowej przerwy, aż Benzet wykorzystał dwa wolne. Wtedy Giżyński skompletował 2+1. Po drugiej stronie Benzet trafił za dwa, a u nas Balaban też za dwa. Zmarlak trafił jednego osobistego, a Witold Michnik dwa. Przed dużą przerwą padły jeszcze dwie „trójki”: dla nas Giżyński a dla nich Michnik. Po 20 minutach było 47:27.

Po dużej przerwie oba wolne wykorzystał Zub, a Olszański zaczął za dwa, a zaraz kapitan krakowian Miłosz Stypiński za trzy. Potem zestaw bytomski: Wąsowicz, Leszczyński i znów Wąsowicz po 2, a Zub 3. Stypiński znów za trzy, więc Leszczyński też za trzy, a potem za jeden, ale za późniejszy faul. Następne cztery punkty (1+1 i 2) Giżyńskiego i zza łuku Zuba. Zza łuku celnie również Idziak, a... sprzed łuku Zmarlak. Giżyński dwa razy z „osobistej” linii, a Wąsowicz dwa z wyskoku. Idziak dwa z „osobistej”, a Maksymilian Siwik z bliska, Golus dwa wolne, a Ziarno dwa jedną piłką. Teraz Leszczyński trzy jedną piłką, a na koniec Golus za punkt i po 30 minutach było 80:45!

Początek ostatniej ćwiartki to kolejna seria Polonii: Balaban 2, Leszczyński wsadem, Dawdo 2, znów Leszczyński 2, a Dawdo 2+1.

Goście odgryźli się „trójką” Idziaka i „dwójką” Michnika, ale dostali „trójkę” od Zuba. Paweł Puszkarek wykorzystał jednego wolnego, podobnie Dawdo, ale Wąsowicz za dwa, Idziak za trzy i za trzy Balaban, ale ten ostatni na 102:56. Jeszcze Michnik dodał Cracovii dwa punkty, a mecz zamknął dwoma celnymi wolnymi Siwik, który w dniu meczu obchodził 21. urodziny. - Nie byłem speszony, choć trochę dokuczała mi kontuzja łydki, ale to drobny uraz, pod kontrolą. Nie zdobyłem zbyt wielu punktów, bo nie jestem już rzucającym, ale rozgrywającym - wyjaśnił Maksymilian Siwik.

BS Polonia Bytom 104:58 KS Cracovia 1906
32:17, 15:10, 33:18, 24:13

Polonia: Zub 19 (3x3), Giżyński 18 (3x3), Leszczyński 16 (2x3), Balaban 14 (2x3), Wąsowicz 12, Zmarlak 11 (2x3), Dawdo 10, Siwik 4, Cisowski, Respondek, Ufniak.

Najwięcej dla rywali: Idziak 16 (4x3), Michnik 9 (1x3).

 

W środę, 25 marca, Polonia Na Skarpie rozegra zaległe spotkanie z Niedźwiadkami Przemyśl. Początek o 18.00.