AKTUALNOŚCI

AKTUALNOŚCI

"Teraz bardzo twardo stąpamy po ziemi. Znamy swoją wartość i miejsce w szeregu, ale na pewno nie jesteśmy faworytem do awansu. Mówimy to otwarcie” - podkreśla przed startem fazy play-off II ligi Mariusz Bacik. Trener koszykarskiej Polonii Bytom opowiada nam o przygotowaniach do decydującej części sezonu i wnioskach po bolesnych doświadczeniach z dwóch poprzednich lat. “ Uważam, że za tydzień lub dwa drużyna będzie w szczytowej dyspozycji” - zapowiada trener Niebiesko-Czerwonych, który w obszernej rozmowie wspomina też zmarłego Henryka Kominka.

Runda zasadnicza rozgrywek II ligi za nami. Jak pan ocenia dyspozycję drużyny w pierwszej części tegorocznego sezonu?

Mariusz Bacik (trener koszykarskiej Polonii Bytom): Bardzo pozytywnie i to pomimo tego, że zdążyliśmy przegrać jeden mecz z ekipą z Tarnowskich Gór. Choćby z tego względu, że w grupie C drugoligowych rozgrywek jesteśmy najlepiej broniącym zespołem. Straciliśmy najmniej punktów. Jesteśmy też w absolutnej czołówce II ligi i pod tym względem radzimy sobie znacznie lepiej niż w poprzednim sezonie. A to napawa optymizmem na przyszłość.


Pierwszą część rozgrywek zakończyliśmy z jedną porażką na koncie. W wielu meczach przewaga Polonii na parkiecie była przytłaczająca. Co będzie zatem kluczowe w perspektywie rundy play-off, by zachować odpowiednią koncentrację? Takie wygrane mogą ją uśpić.

W zeszłym roku “sparzyliśmy się” i po sezonie zasadniczym wpadliśmy w samozadowolenie. I to na etapie ćwierćfinału nas zgubiło. W tym sezonie wyciągniemy z tego wnioski. Już wiadomo, że nie przeszliśmy rundy zasadniczej suchą stopą tak, jak w zeszłym roku. Faktycznie niektórych rywali wręcz miażdżyliśmy, ale taka jest kolei rzeczy. Nikt nikomu nie odpuści, nie po to trenujemy ciężko przez cały tydzień, by się nad kimś litować. Chcemy za każdym razem zagrać jak najlepszą koszykówkę.

Dwa nieudane podejścia do I ligi z rzędu

Jakie zatem wnioski i doświadczenia wyciągnął pan po poprzednich dwóch sezonach, gdy play-offy nie potoczyły tak, jakbyśmy sobie tego życzyli?

Myślę, że dwa lata z rzędu rozpoczynaliśmy walkę z poziomu drużyny, która bardzo mocno chce walczyć o awans. Od samego początku była stawiana w roli zdecydowanego faworyta i nic nie wskazywało na to, by cokolwiek miało się popsuć. W pierwszym sezonie trafiliśmy w ćwierćfinale na bardzo mocną drużynę z Inowrocławia, która potem wygrała całe rozgrywki. Rok później zagraliśmy z ekipą z Legionowa, która również była bardzo mocna. Nie udało im się co prawda awansować do I ligi, ale był to niezwykle doświadczony zespół.

Dotknął nas problem samozadowolenia, o którym wspominałem wcześniej. Dlatego teraz bardzo twardo stąpamy po ziemi. Znamy swoją wartość i miejsce w szeregu, ale na pewno nie jesteśmy faworytem do awansu. Mówimy to otwarcie i wszyscy w koszykarskim światku doskonale to wiedzą. Mamy fajny, mocny zespół, ale na pewno nie stoimy w roli faworyta do awansu. Chociażby z tego względu, że w tym roku tylko jedna drużyna awansuje, a nie trzy. Gdyby został stary system, to wyglądałoby to zdecydowanie inaczej. Teraz musimy do tego inaczej podejść.

Jak ocenia pan zatem wspomnianą reorganizację rozgrywek? Skala trudności będzie zdecydowanie większa.

Nasza federacja podjęła taką decyzję i z tym nie ma co polemizować. Byłbym zwolennikiem tego, żeby pomyśleć o reformie II ligi. Niezależnie od tego, czy uda nam się awansować. Za duża jest dysproporcja pomiędzy umiejętnościami poszczególnych zespołów. W ostatnim meczu z Niedźwiadkami Przemyśl czuliśmy się, jakbyśmy rywalizowali z drużyną juniorów lub kadetów. Nic nie ujmując drużynie z Przemyśla, ale takie zespoły nie powinny brać udziału w rozgrywkach drugiej ligi. One powinny być piętro niżej i grać na zupełnie innym poziomie.

Jeden zespół uzyska teraz przepustkę do I ligi i musimy do tego podchodzić z pokorą. Przygotowujemy się solidnie i nie po to trenujemy cały zespół, by teraz odpuścić. Zrobimy bez wątpienia wszystko, żeby w play-offach zajść jak najdalej. A jak to wyjdzie w praniu? Mam nadzieję, że odpowiedź poznamy pod koniec maja.

Z Niedźwiadkami wygraliśmy różnicą ponad 100 punktów. Dysproporcja była niesamowita, ale pomimo korzystnego wyniku zawodnicy nie ściągali nogi z pedału gazu i nie odpuszczali. Był w tym określony cel, bo małe punkty też odegrają ważną rolę.

Walczymy o to, ponieważ z naszej drabinki play-off wynika, że jeśli dojdziemy do finałowej czwórki, to prawdopodobnie w półfinale ponownie spotkamy się z drużyną z Legionowa. Czyli tym samym rywalem, który rok temu pokonał nas w ćwierćfinale. Wszystko sprowadzą się do tego, żeby mieć więcej małych punktów zdobytych od przeciwnika po to, żeby pierwsze półfinałowe mecze rozegrać w Bytomiu, a nie na wyjeździe. I dlatego była ta “rzeź niewiniątek” w minioną środę. Z –71 punktów, które traciliśmy do Legionowa wyszliśmy na +42.

Tak zapowiada się walka w play-offach. Oto najgroźniejsi rywale

Zespół z Legionowa wyrasta na głównego rywala w play-offach?

Mamy dwóch bardzo mocnych rywali na drodze. Na szczęście potencjalnie możemy się z nimi spotkać już na samym finiszu. Bardzo bym chciał, żeby nasze drogi z Legionową skrzyżowały się w półfinale. Gdyby nam się udało awansować do finału, to tam czeka nas jeszcze większa przeprawa, która nazywa się Turów Zgorzelec. Z tym rywalem kilka miesięcy temu mieliśmy okazję zmierzyć się w meczu towarzyskim w Bytomiu. Akurat potrzebowaliśmy dodatkowego meczowego przetarcia w przerwie w rozgrywkach.
Mecz zakończył się wówczas sprawiedliwym remisem i uznaliśmy z trenerem rywali, że lepiej “dwóch rannych”, niż “jeden zabity”. Pożegnaliśmy się z hasłem: “oby do zobaczenia w finałach”.

Przystępujemy niemal z marszu do decydującej części sezonu. Play-offy rozpoczniemy kilka dni po ostatnim meczu fazy zasadniczej. Czy wobec tego będą jakieś specjalne przygotowania?

Tak naprawdę przygotowujemy się do tego już od ponad miesiąca. Zmieniliśmy trochę system treningowy, bo dostrzegliśmy z trenerami, że w niektórych meczach naszym zawodnikom brakuje sił. Wiedzieliśmy, czym to jest spowodowane. We wtorek mamy mocno biegowe i wytrzymałościowe zajęcia, które dawały zawodnikom się we znaki. Niektórzy nie wytrzymywali potem tempa meczowego. Ale dzięki temu w kwietniu i maju chcemy osiągnąć szczyt formy i nie martwić się, że ktoś jest niedotrenowany. Uważam, że za tydzień lub dwa drużyna będzie w szczytowej dyspozycji. I tylko od nich będzie zależało, jak będziemy wyglądali na boisku.

Jeśli musielibyśmy przełknąć gorycz porażki w play-offach, to jaki wynik w decydującej części sezonu sprawiłby, że cały sezon uznałby pan za udany?

Myślę, że miejsce wyższe niż rok i dwa lata temu, kiedy zajęliśmy odpowiednio piątą i szóstą lokatę. Awans do czwórki na pewno będzie krokiem do przodu i bardzo chciałbym się tam znaleźć. Pałam żądzą rewanżu drużynie z Legionowa za zeszły sezon. Teraz dysponują jeszcze większą siłą niż rok temu i mamy tego świadomość. Ale jeśli doszłoby do takiego starcia, to walka byłaby już na pierwszoligowym poziomie. A to wszystko przez to, że zagramy dzień po dniu. To zupełnie inna rywalizacja, bo wcześniej graliśmy w kilkudniowych odstępach czasowych. Był wtedy czas na odpoczynek. Teraz tego nie ma. Dlatego też nasza praca rozpoczęta półtora miesiąca temu ma zaprocentować w kwietniu i maju. I dzięki niej nawet dzień po dniu będziemy w stanie zagrać na odpowiednim poziomie.

Niepowetowana strata dla bytomskiej koszykówki

W ostatnich dniach bytomskie środowisko poniosło ogromną stratę po śmierci byłego zawodnika Polonii i trenera Stali Bobrek Henryka Kominka. Dla pana to była wyjątkowa postać.

Dla mnie był to wybitny człowiek z tego względu, że to za jego namową jestem w tym miejscu i w ogóle zacząłem uprawiać koszykówkę. Wielokrotnie to podkreślałem, że jako młody chłopak chciałem bardziej zostać piłkarzem niż innym sportowcem. A tym bardziej koszykarzem. Heniek bodajże przez dwa albo trzy lata przyjeżdżał do mnie do Piekar Śląskich, żeby mnie przekonać do przyjścia do Szkoły Sportowej nr 13 na ulicy Powstańców w Bytomiu. Zdecydowałem się na to w wieku 14 lat w siódmej klasie szkoły podstawowej. W tym roku mija równe 40 lat od momentu, jak się poznaliśmy. Kilka lat temu przeszliśmy już na “Ty” i to z jego inicjatywy.

Tak długa znajomość odcisnęła swoje piętno. Na początku był dla mnie jak wychowawca, a w kolejnych latach nawet jak tata. Potem stał się moim przyjacielem. To setki godzin spędzone razem w autobusach, hotelach, czy na boisku. Jak wróciłem do Bytomia i związałem się z Polonią na nowo, to on od samego początku nas wspierał. Często zaglądał na nasze treningi i wymienialiśmy spostrzeżenia dotyczące zawodników, czy taktyki.
Na przedostatnim meczu z Cracovią dotarła do nas smutna informacja. Widziałem, że go nie ma na trybunach, ale nie znałem powodów. Dopiero w przerwie to do mnie dotarło. Usłyszałem, że w sobotę już się po prostu nie obudził i więcej nie zobaczymy go na naszych meczach. Życie jest brutalne.

Co chciałby pan przekazać kibicom przed decydującą częścią sezonu? Na ich wsparcie zawsze mogliście liczyć.

O to jestem spokojny. Chciałbym życzyć im spokoju i cierpliwości, bo to jest ważne. Mogę zapewnić, że jako drużyna i sztab szkoleniowy zrobimy wszystko, co w naszej mocy by zagrać jak najlepszą koszykówkę. A boisko wszystko zweryfikuje. Możemy pewne rzeczy przewidywać, ale rzeczywistość niekiedy bywa korzystna lub bardzo brutalna. Takie też jest piękno tego sportu.

BS Polonia efektownie zakończyła sezon zasadniczy grupy C 2. ligi.
 
 
Znów z kapitanem Pawłem Zmarlakiem w składzie i z niezawodnymi kibicami siedzącymi tuż z ławką, Królowa Śląska objęła prowadzenie 2:0 po rzucie Krzysztofa Wąsowicza. Akademicy spod znaku Państwowej Akademii Nauk Społecznych wyrównali za sprawą Huberta Kurka, ale zaraz Jarosław Giżyński dobił rzut Wojciecha Zuba, a wkrótce Wojciech Leszczyński wykorzystał oba wolne. Gdy Giżyński zdobył dwa punkty kolejną dobitką, a po kilkunastu sekundach dwa z wolnych, było 10:2 dla Polonii i wtedy jarosławianin Cezary Gumiński poszedł solo po dwa pkt, ale „dwójką” odpowiedział Leszczyński. Artur Mikołajko zmniejszył na 6:12, a wtedy Leszczyński zdobył cztery „oczka” (1+1 i 2). Pierwszą „trójkę” w meczu trafił gospodarz, Mikołaj Płowy, ale Zub odpowiedział  identycznie, a punkt dodał Giżyński. Po przechwycie piłki przez Zmarlaka i rzuceniujej „na desant” dwa punkty zdobył Maksymilian Siwik. Po „trójce” trafili zaraz Zub i Gumiński, a kolejne sześć punktów zdobyli miejscowi: Kurek 1, Płowy 2 i Mikołajko 3 w zestawie 2+1. Na 0,4 sekundy przed końcem pierwszej kwarty faulowany przy rzucie zza łuku Zub trafił wszystkie trzy wolne na 28:18 przed małą przerwą.
 
Zaraz po wznowieniu gry Zub znów zdobył trzy punkty, ale „nierozdzielne”. Kurek trafił za dwa po kontrze, na co Yevhen Balaban zareagował „piątką” (3 i 2 z obrotu). Kurek nie rezygnował i trafił zza 6,25, a potem Płowy oba wolne. Paweł Respondek w rewanżu też za trzy, a zaraz Balaban po „obrotowym zwodzie” za dwa, a Wąsowicz faulowany w solówce poskładał „trójkę” (2+1). Po tym, jak Kurek dobił na dwa punkty, było przez pewien czas trudno trafić, aż zrobił to (za jeden) Leszczyński. Kolejne zdobycze dla Polonii: 2 i 2 - Dawdy po asyście Wąsowicza i Respondka po asyście Balabana. Gdy Gumiński trafił zza łuku, identycznie postąpił Giżyński, a na dokładkę Leszczyński samotnie wykończył przechwyt Wąsowicza, a Zmarlak zbiórkę Leszczyńskiego. Do końca kwarty trafiali jarosławianie - Mikołajko za 2, Łukasz Argasiński za 1 i grający trener Tomasz Fortuna za 2 po własnej zbiórce, jednak na dużej przerwie było 56:35 dla Polonii.
 
Trzecią kwartę dwoma celnymi osobistymi otworzył Giżyński, ale Bartosz Czerwonka przebił go „trójką”. Jego krajan, Kurek, trafił jednego wolnego, na co Zub wyjątkowo za dwa. Giżyński też trafił jednego wolnego, ale po faulu technicznym tylko tyle mógł, jednak powetował to sobie za kilka sekund, bo po naszej piłce z boku sam poszedł po dwa „oczka”. Akademicy jeszcze wierzyli i Kurek zdobył trzy pkt, a Płowy dwa, ale „trójką” skarcił ich Zub i choć Płowy jeszcze trafił za dwa, to potem Leszczyński, Giżyński przez cały parkiet, Balaban i Dawdo za... siedem (2, 2, 1 i 2). Płowy dołożył osobisty punkt, a Damian Kuźniar trzy. Do końca po dwa wolne wykorzystali Balaban i Kuźniar, czym ustalili rezultat na 75:52 dla Królowej.
 
Ostatnią kwartę dwoma punktami solo otworzył Kurek, trzema przebił go Zub, więc jedynka Płowego nie zrobiła wrażenia. Balaban znów trafił z obrotu, a Siwik za trzy. „Trójką” odpowiedział Argasiński, a Giżyński „dwójką” po zostawieniu rywala za plecami. Kuźniar trafił oba wolne, a Respondek... połowę. Kuźniar za dwa z obrotu, a Giżyński za jeden, podobnie jak za moment Bartosz Ufniak, ale zaraz Siwik dodał dwa „oczka” po asyście Zmarlaka z kozła, a Respondek trzy. Czerwonka trafił dwie „dwójki” przedzielone „jedynką” Dawdy. Oba osobiste trafił Balaban, a Olaf Klonowski „dwójkę” solo. Kurek zmniejszył na 68:99 i gdy wyglądało na „posprzątane” Respondek na 1,5 sekundy przed syreną trafił za trzy, czym „rozmienił” setkę...
 
 
AZS PANS Jarosław 68:101 BS Polonia Bytom
18:28, 17:28, 17:19, 16:26
 
 
Polonia: Zub 20 (5x3), Giżyński 20 (1x3), Balaban 14 (1x3), Leszczyński 13, Respondek 12 (3x3), Siwik 7 (1x3), Wąsowicz 5, Dawdo 5, Zmarlak 2, Klonowski 2, Ufniak 1, Cisowski.
 
Najwięcej dla gospodarzy: Kurek 18 (2x3), Płowy 13 (1x3).
 
 
A teraz play off - pierwszy mecz pierwszej rundy Królowa rozegra w środę, 1 kwietnia, z Wisłą w Krakowie. Rewanż w kolejną środę, 8.04., w Hali na Skarpie. O awansie zadecyduje dwumecz.

Tegoroczny sezon II ligi wkracza powoli w decydującą fazę, a koszykarze BS Polonii Bytom chcą podjąć kolejną próbę szturmowania pierwszoligowych bram. O wszystkim zdecyduje jednak faza play-off, która będzie z różnych względów niezwykle wymagająca. - Kluczem do tego wszystkiego będzie zaangażowanie każdego z nas i monolit, który musimy stworzyć. Łącznie z trenerami. Nasza cała drużyna musi funkcjonować, jak jeden organizm. I próbą dla nas będą mecze o stawkę - podkreśla Wojciech Leszczyński, który grę na parkiecie łączy z funkcją koordynatora klubowej Akademii. I jasno opowiada, jaki cel przyświeca pracy z młodzieżą w naszym klubie.

Wróciłeś do gry w barwach Polonii Bytom po pięciu latach przerwy. Jak z twojego punktu widzenia zmienił się cały klub przez ten czas?

Wojciech Leszczyński (zawodnik koszykarskiej BS Polonii Bytom): klub zmienił się w takim sensie, że co roku drużyna budowana jest pod awans. Nie ukrywam, że jak byłem tu pięć lat temu, to wtedy po raz pierwszy poważnie myśleliśmy o I lidze. Po spadku do II ligi zespół cały czas jest w czołówce rozgrywek. Trzeba wyraźnie podkreślić znakomitą pracę, jaka jest wykonywana w całej sekcji.

Powoli wkraczamy w decydujący etap sezonu, czyli fazę play-off. Na razie tylko jedna wyjazdowa porażka na waszym koncie. Mamy jednak świadomość i doświadczenie z poprzednich lat, że w decydującym etapie poprzeczka będzie zawieszona znacznie wyżej.


Będzie znacznie trudniej. Polski Związek Koszykówki zmienił cały system play-offów i liczbę drużyn, które uzyskają awans. Do zeszłego sezonu awans uzyskiwały trzy drużyny z 64 z czterech grup. Po zakończeniu obecnego sezonu czeka nas reorganizacja rozgrywek I i II ligi i awansuje tylko jedna drużyna. Poprzeczka jest bardzo wysoko zawieszona choćby patrząc przez pryzmat ilości drużyn. Nie ukrywam, że II liga ma dwa oblicza.
Przez większą część sezonu gra się bowiem z zespołami, które mocno odstają. Szczególnie, jak mówimy o zespołach, które aspirują do bycia w czołówce lub wprost do walki o awans. Trzeba przede wszystkim utrzymać koncentrację, bo jest mnóstwo meczów, które mogą być pułapką. A każdy mecz, każdy krok, który stawiamy w ciągu sezonu ma nas doprowadzić do najważniejszej części sezonu. Wszystko służy temu, by wypracować odpowiednią formę i nawyki, które zadziałają w sytuacji, gdy będziemy grać pod presją i w kluczowych momentach może zadrżeć ręka.


A które zespoły z pozostałych grup II ligi wyrastają twoim zdaniem na głównych konkurentów w walce o awans?
W grupie D jest drużyna Turowa Zgorzelec, który raczej zakończy sezon zasadniczy z jedną porażką. W grupie B mamy natomiast zespół z Legionowa, który również może mieć jedną porażkę na koncie. Wydaje mi się, że wraz ze wspomnianą dwójką będziemy walczyć najwyższe cele. Wszystko zweryfikują jednak play-offy, które są mocno niewdzięczne. Jakość rywali i długość sezonu potrafi uśpić. Często w najmniej oczekiwanym momencie może faworytowi podwinąć się noga. Pamiętamy, co rok temu wydarzyło się w Bytomiu.


Przygotowanie mentalne i koncentracja będą zatem kluczowe w fazie play-off?
To musi być wychodna całego sezonu, ale kluczem do tego wszystkiego będzie zaangażowanie każdego z nas i monolit, który musimy stworzyć, ze sztabem włącznie. Nasza cała drużyna musi funkcjonować, jak jeden organizm. I próbą dla nas będą mecze o stawkę. W każdym zespole będzie podobnie, bo niezależnie od tego co dzieje się przez cały rok, prawdziwą drużynę poznaje się w momencie, kiedy ma nóż na gardle.


Dba o rozwój klubowych talentów. Taki jest cel Akademii Polonii Bytom

Od 2024 roku łączysz grę w roli zawodnika z pracą trenera w Akademii Polonii Bytom. Jak się odnajdujesz w tej roli? Na ostatnim otwartym treningu było widać, że zainteresowanie koszykówką wśród najmłodszych fanów w Bytomiu jest ogromne.

Koszykówka towarzyszy mi od najmłodszych lat. Miałem sześć lat, gdy poszedłem na pierwszy trening. Kocham ten sport. Mój tato był trenerem i zaraził mnie bakcylem. Uwielbiam się uczyć tego sportu, bo poznałem ją od wielu stron. Wcześniej zrobiłem kurs trenerski i dodatkowo współpracowałem z dwoma psychologami sportowymi. Swego czasu byłem też sędzią przez pięć lat i łączyłem to z grą. Miałem okazję prowadzić mecze do poziomu III ligi. Często angażowałem się do pomocy, gdy zachodziła taka potrzeba. Grając w Prudniku zaliczyłem również epizod w roli asystenta.


Obawiałem się, że nie będę w stanie tego połączyć, bo zależało mi na tym, by zarówno sprawować funkcję trenera, jak i czynnego zawodnika. Łukasz Diduszko, który swego czasu pracował w Polonii, długo mnie namawiał na to, by zostać trenerem. Po rozmowach z Prezesem postanowiłem spróbować swoich sił. To było kolejne wyzwanie dla mnie. Moją filozofią bycia trenerem jest to, że każdy z moich zawodników ma być lepszy następnego dnia. Mam specyficzne podejście, bo nie obiecuję rodzicom, że zrobię z kogoś koszykarza i ktoś będzie grał na poziomie Euroligi, czy NBA. Staram się natomiast obiecywać jedną rzecz. W miarę moich możliwości staram się, by każdy z moich podopiecznych był lepszym człowiekiem następnego dnia. Mam określone wymagania wobec tych młodych ludzi. Chcę zaszczepić im dobre nawyki, by byli systematyczni, nie poddawali się w życiu i nie bali się kontaktu z ludźmi.


Jak aktualnie funkcjonuje Akademia koszykarska Polonii?


Od tego sezonu pełnię funkcję koordynatora akademii i współpracuję z Kierownikiem sekcji koszykówki - Wojtkiem Szpyrką. Naszym celem jest zwiększanie umiejętności każdego naszego adepta. Chcemy też, by trenerzy się edukowali, bo to nie jest sztuka, by być trenerem całe życie i nie kształcić się. Są dwa kluczowe założenia. Chcemy rozpocząć współpracę z trenerami, którzy nie są z łapanki, a mają już określone doświadczenie. A przy okazji chcą się rozwijać i będą w stanie przekazywać wiedzę swoim podopiecznym. Suma wszystkich założeń ma doprowadzić do tego, że stworzymy system szkolenia w naszym klubie. I od najmłodszych lat będzie tak progresował, że finalnie uda nam się wprowadzić zawodnika, bądź zawodniczkę do gry na poziomie seniorskim. Zależy nam na tym, by byli na tyle przygotowani, że będą w stanie wejść i odgrywać wiodącą rolę w zespole. Chcemy by nasi młodzi zawodnicy byli świadomi i mogli decydować o swoim dalszym losie. Nasz proces szkolenia ma go do tego doprowadzić.

Ruszyli z pokazowymi lekcjami koszykówki w Bytomiu

Jesteśmy na etapie odwiedzania szkół w Bytomiu z pokazowymi lekcjami koszykówki. Czujesz, że młodzież coraz bardziej garnie się do uprawiania tego sportu?

Takie spotkania mają ogromną wartość. Za każdym razem, gdy kontaktuję się z dyrektorami szkół informuję, że mamy ograniczoną liczbę miejsc. To nie sztuka zrobić pokazową lekcję dla 50 osób na małej sali gimnastycznej. To nie oto chodzi. Na nasze zajęcia przychodzą dzieci, które zobaczą plakat i sami się na nie zgłoszą. Prowadzimy po trzy lekcje w każdej placówce. Jedna dla klas 1-3, druga dla klas 4-6 i na trzeciej spotykają się uczniowie z klas 7-8. Na każdej lekcji może być maksymalnie 20 osób. Zawsze jesteśmy elastyczni, bo jeśli chętnych będzie pięć osób, to i tak dla nich wszystko przygotujemy. Nie chcemy rezygnować z tej inicjatywy, bo jesli jedna z tych pięciu osób zarazi się koszykówką, to będzie to nasz sukces.
Ale chciałbym przy tym przyznać, że to nie jest inicjatywa, która ma promować za wszelką cenę Polonię Bytom. Naszym założeniem jest zaszczepienie w nich pasji i bakcyla koszykarskiego. Jeśli faktycznie komuś zajęcia przypadną do gustu, to oczywiście zapraszamy do nas. Przede wszystkim zachęcamy dzieci do aktywnego spędzania wolnego czasu.


Odwiedziliśmy dotąd cztery szkoły i z obserwacji wynika, że największe zainteresowanie jest wśród maluchów. Dla nich zajęcia wyglądają trochę inaczej, bo są bardziej w formie zabawy. Dla klas 4-6 można już przygotować bardziej merytoryczne zajęcia z elementami technicznymi. Łącznie w każdej szkole mamy około 50-60 chętnych na takie zajęcia. To znakomita podstawa. Naszym celem na ten sezon jest zawitanie do kilkunastu bytomskich placówek. Logistycznie nie będzie to łatwe, bo niebawem zaczynamy drugoligowe play-offy, ale przy okazji wizyt w szkołach promujemy mecze drużyny seniorów i zapraszamy naszych nowych kibiców na mecze.


Jak wygląda sytuacja z najstarszymi uczniami szkół podstawowych?
One mają już do czynienia z mediami społecznościowymi. Jeżeli dziecko ma przyjść i się zmęczyć, to robi się problem. Często wolą spędzić ten czas na zwykłej lekcji. Nie zdarzyło się, by na najstarszej grupie w żadnej szkole pojawił się komplet uczestników. Aczkolwiek z drugiej strony cieszy mnie to, bo mamy na zajęciach osoby bardzo zaangażowane. W pierwszej szkole, do której się udaliśmy mieliśmy siedem osób.


Jasny apel do kibiców przed decydującą częścią sezonu


Musimy też poruszyć sprawę kibiców i atmosfery na meczach ligowych. Nieczęsto zdarza się, by na poziomie II ligi kibice byli tak zaangażowani i pojawiał się taki doping na trybunach. Spora grupa też jeździ za zespołem po całym kraju.


Zaliczyłem parę klubów w swojej karierze. Z różnymi kibicami miałem styczność, ale przyznam, że nie spotkałem się z tym, żeby aż taka grupa ludzi na takim poziomie rozgrywkowym tak regularnie podążała za drużyną. Mało tego, za każdym razem będę podkreślał, że kibic jest naszym “szóstym” zawodnikiem. Czasami ryknie, a czasem będzie bił brawo. Gra na parkiecie polega na emocjach i to często skrajnych. Porównałbym to z powrotem do domu, gdzie czeka na ciebie kochająca żona i dzieci. Pomimo trudnego dnia w pracy wracasz i jesteś szczęśliwy. Tutaj jest podobnie.
Wychodzisz na boisko i wiesz, że są na trybunach osoby, które cię wspierają i za tobą jeżdżą. Czasem pojawiają się z ich strony pytania szpileczki typu “czemu nie trafiłeś?”, ale wiesz, że im na tym zależy. To tak jak w rodzinie. Odnoszę wrażenie, że z naszym stowarzyszeniem kibiców funkcjonujemy, jak jeden organizm. Nie ukrywam, że jeszcze bardziej budujące jest to, że wiele dzieciaków naszych kibiców trenuje w naszej Akademii. Są w pełni zaangażowani w sportowe życie naszego klubu.


Co chciałbyś wobec tego przekazać kibicom przed rundą play-off?
Walczymy razem o jak najlepszy wynik! Wszyscy jesteśmy jednym zespołem i mamy wspólny cel. Niech każdy dołoży swoją cegiełkę do tego sukcesu. Zróbmy wszystko, żebyśmy jak jeden monolit walczyli do samego końca. I niezależnie od wyniku żebyśmy po ostatnim gwizdku podziękowali sobie, byli uśmiechnięci i przyznali, że to był dobry sezon.

Na zakończenie rundy zasadniczej sezonu 2025/26 BS Polonia wyruszy niemal pod wschodnią granicę...
 
 
Środowa wygrana w zaległym meczu z Niedźwiadkami Przemyśl spowodowała to, w co wierzyliśmy od początku sezonu, czyli pierwsze miejsce Królowej Śląska w grupie C 2. ligi po rundzie zasadniczej. BS Polonia nie spadnie z 1. miejsca nawet gdyby przegrała w sobotę w Jarosławiu, ale o tym nie mówią nawet najwięksi pesymiści, bo taka przegrana miałaby opłakane skutki w ewentualnej dalszej rywalizacji w play offie.
 
Na razie jednak patrzymy na pierwszą, wewnętrzną rundę ostatecznej rozgrywki, czyli rywalizację o ćwierćfinał play offu pierwszej ósemki naszej grupy według klucza 1. z 8., 2. z 7. itd. Skoro jedynka przypisana już jest podopiecznym Mariusza Bacika, to wiadomo że zagrają z zespołem z ósmego miejsca. W tej chwili jest na nim KS Cracovia 1906, która jednak rozegrała już 30 spotkań w lidze i na ostateczne decyzje będzie patrzeć z boku. Pasy mają 45 punktów, a tuż za nimi plasuje się lokalna rywalka, Wisła, która ma punkt mniej imecz u siebie ze Stalą Stalowa Wola. Nawet gdyby Wawelskie Smoki ten mecz przegrały (byle nie radykalnie wysoko), to i tak wyprzedzą Cracovię małymi punktami (a mają jeszcze z nią korzystny bezpośredni bilans), a na pewno nie wyprzedzą już nikogo więcej, więc wszystko wskazuje, że pierwszym playoffowym rywalem Polonii będzie Wisła.
 
Przed wyjazdem do Krakowa jest jeszcze podróż do Jarosławia. Tamtejszy AZS jest w tabeli jedenasty z 40 punktami za 11 zwycięstw przy 18 porażkach. Na koniec rundy jesiennej Królowa wygrała z koszykarzami spod znaku Państwowej Akademii Nauk Stosowanych 97:61, a najskuteczniejszy był Paweł Respondek, który zdobył 16 pkt, w tym 9 „trójkami”. Jarosław to w grupie C trzecie najdalej leżące od Bytomia miasto, po Przemyślu i Stalowej Woli. W latach 2019-21 w naszej grupie 2. ligi grał AZS PWSTE Jarosław, a ten skrót to Państwowa Wyższa Szkoła Techniczno-Ekonomiczna, poprzedniczka PANS-u. W czterech meczach Akademików z Polonią był remis, bo dwa razy Królowa wygrała Na Skarpie, a dwa razy jarosławianie u siebie. Teraz nasi sobotni rywale są beniaminkiem 2. ligi, ale są już pewni utrzymania.
 
 
● 30. kolejka 2. Ligi Koszykówki Mężczyzn - grupa C
● AZS Jarosław - BS Polonia Bytom
● Sobota, 28 marca, godz. 18.00
● MOSiR im. Burmistrza Adolfa Dietziusa, Jarosław, ul. Sikorskiego 5
 
 
Pierwszy mecz inauguracyjnej rundy play offu BS zagra w środę, 1 kwietnia na wyjeździe, a rewanż również w środę, 8.04., Na Skarpie. Dwumecz wystarczy do rozstrzygnięcia, bo gdyby rywale podzieli się zwycięstwami, zadecyduje bilans koszy. W każdym z tych dwu meczów dopuszczalny jest remis bez konieczności dogrywki.
W zaległym meczu w Hali na Skarpie BS Polonia bardzo wysoko pokonała przemyskie Niedźwiadki.
 
 
Zakończenie sezonu zasadniczego na własnym parkiecie poprzedziła smutna okoliczność - minuta ciszy po śmierci znakomitego niegdyś naszego koszykarza, potem trenera, a ostatnio kibica obecnego niemal na każdym meczu Polonii, Henryka Kominka.
 
Ten mecz miał odbyć się w 25. kolejce, ale wtedy przemyślan dopadła jakaś choroba i termin został zmieniony. Kiedy gra lider ze zdecydowanym outsiderem, który w tym sezonie nie wygrał żadnego meczu, trudno przewidywać emocje, ale ten mecz na pewno pozostanie w pamięci kibiców. Rozpoczął się od prowadzenia 2:0 gości, na co Krzysztof Wąsowicz, kapitan Polonii pod obecność jedynie na ławce Pawła Zmarlaka, odpowiedział dwiema „dwójkami”. Przemyślanie zdołali wyrównać na 4:4, ale potem poleciało! Za trzy trafił Yevhen „Żenia” Balaban, trzecią „dwójkę” dołożył Wąsowicz, a pierwszą popisał się Wojciech Leszczyński i to był początek show tego zawodnika. Kolejne dwie „dwójki” trafił w ciągu niecałych 30 sekund na 20:6. Na 24:8 popisał się wsadem, kolejna „dwójka” była na 28:8. Potem dwa na 31:10 i jeden punkt na zamknięcie pierwszej kwarty wynikiem 41:12. W drugiej odsłonie nasz snajper zdobył tylko... dwa „oczka”, ale miał cztery kolejne asysty przy dwóch jedna po drugiej „trójkach” i zaraz potem „dwójce” Wojciecha Zuba i „trójce” Maksymiliana Siwika, potem sam zdobył wspomniane dwa punkty i usiadł na ławce. Wrócił na parkiet zaraz po dużej przerwie i szybko trafił za dwa, a wkrótce zanotował niezwykłą serię - trafił kolejno: wsadem po własnym przechwycie, potem zza łuku, następnie oba wolne i kolejny wsad po przechwycie i asyście Wąsowicza. Po krótkiej przerwie na celną dobitkę Jarosława Giżyńskiego, Leszczyński znów poszedł na całość - najpierw dwa typowe punkty, potem dwa osobiste, wkrótce jeden wolny i dwa „oczka” po własnej zbiórce w ataku, a na koniec dwa z trzech wolnych za... trzy przewinienia techniczne gości, w tym ich trenera! Na początku tej superserii Leszczyński „rozmienił” setkę, a była to 26 minuta meczu! Do końca tej kwarty odpoczywał na ławce, a wrócił na parkiet w 34 min z nowymi siłami, bo wkrótce trafił za dwa, a ciągu następnej minuty zapakował trzy „trójki”! Na tym nie poprzestał, bo do końca meczu rzucał tylko ON: za dwa i dwa razy za trzy punkty na rekordowe zwycięstwo Polonii różnicą 113 punktów.
 
Po meczu nasz bohater dostał od młodych adeptów bytomskiej akademii... mikrobaner (format A4) z liczbą 56. - To mój rekord w seniorskiej karierze, ale sześć „trójek” to już nie, bo kiedyś miałem siedem. Mieliśmy dziś grać swoje, pokazać się z jak najlepszej strony i te założenia spełniliśmy. Na koniec rundy zasadniczej na naszym parkiecie chciałbym pozdrowić rodzinę, żonę i dzieci i oczywiście kibiców! - skwitował te niezwykłe wydarzenia Wojciech Leszczyński.
 
MVP, MVP! - wiwatowali kibice na jego cześć, bo rzeczywiście przyćmił innych uczestników meczu, choć jego niebiesko-czerwoni partnerzy też walczyli na wysokim poziomie. Warto dodać, że Królowa Śląska w trzech kwartach zdobyła co najmniej 40 punktów, a rywale w żadnej odsłonie nie wyszli z „dwunastki”. Wojciech Zub trafił cztery razy zza 6,25, ale u niego to norma, a Maksymilian Siwik co najmniej dwa razy wykazał się sprytem przy „ratowaniu” piłki albo wprowadzaniu jej do gry przy pomocy... pleców rywala. Ładne cztery punkty zdobył najmłodszy w składzie Królowej 17-letni Bartosz Ufniak. Działo się...
 
 
BS Polonia Bytom 158:45 Niedźwiadki Przemyśl
41:12, 35:12, 42:10, 40:11
 
 
Polonia: Leszczyński 56 (6x3), Giżyński 21 (1x3), Zub 15 (4x3), Respondek 12, Cisowski 11 (2x3), Dawdo 11, Balaban 10 (1x3), Wąsowicz 9, Siwik 9 (1x3), Ufniak 4, Klonowski.
 
Najwięcej dla gości: Barszczak 17 (1x3), Walciszewski 10 (2x3).
 
 
Ostatni mecz w rundzie zasadniczej BS Polonia rozegra w sobotę, 28 marca, w Jarosławiu; początek o 18.00.

Nie żyje Henryk Kominek, były zawodnik Polonii Bytom

Koszykarską społeczność obiegła bardzo smutna informacja. W sobotę, 21 marca zmarł Henryk Kominek, były wybitny zawodnik Polonii Bytom i trener HKS Stali Bobrek. W ostatnich latach był regularnym gościem na meczach Niebiesko-Czerwonych. W 2022 roku brał też udział w “Koszykarskim Starciu Pokoleń” w roli trenera Polonii Bytom.

Kominek w latach 70-tych i 80-tych ubiegłego wieku reprezentował barwy koszykarskiej Królowej Śląska, z którą w sezonie 1980/81 wywalczył awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Był również znakomitym trenerem, a jednym z jego wychowanków jest obecny szkoleniowiec Polonii - Mariusz Bacik.

Jego śmierć to ogromna strata dla całej koszykarskiej społeczności w Bytomiu.

Koszykarska Polonia pewnie pokonała u siebie KS Cracovię 1906, wynikiem 104:58.


Pierwsze punkty - od razu trzy - zdobył, jak na kapitana przystało, Paweł Zmarlak, a kolejne - też trzy - Jarosław Giżyński. Wtedy Bartosz Malik zdobył „osobisty” punkt, a Polonia kolejne trzy (!) rzutem Wojciecha Zuba. Z „trójkowego” rytmu wyłamał się Krzysztof Wąsowicz i było 11:1. Wtedy za dwa trafił Michał Olszański i za dwa też Zub. W rewanżu 5 pkt zdobyli goście: Eryk Benzet 3 i Olszański 2, ale lepszą serią odpowiedzieli gospodarze: Leszczyński 1, Giżyński 3, Zub i Zmarlak po 2. Na to faulowany Dawid Golus poskładał „trójkę” (2+1), a bytomianie poskładali... „szóstkę”: dwa wolne Yevhena Balabana, dwa razem Leszczyńskiego i dwa wolne Zuba. Wtedy zza łuku trafił Grzegorz Idziak, a potem dwa razy po punkcie z pewną przerwą Balaban. Goście za sprawą Wojciecha Ziarno znów trafili zza 6,25 m, ale w identyczny sposób odpowiedział Balaban na 32:17 po pierwszej kwarcie.

W meczach Królowej Sląska często bywa tak, że jak inauguracyjna odsłona jest bogata w punkty, tak kolejna raczej skromna. Zaczął ją „dwójką” Zub, na co „jedynką” zareagował Benzet. Daniel Dawdo trafił obie „jedynki”, Wąsowicz „dwójkę” z wyskoku. Potem było trochę punktowej przerwy, aż Benzet wykorzystał dwa wolne. Wtedy Giżyński skompletował 2+1. Po drugiej stronie Benzet trafił za dwa, a u nas Balaban też za dwa. Zmarlak trafił jednego osobistego, a Witold Michnik dwa. Przed dużą przerwą padły jeszcze dwie „trójki”: dla nas Giżyński a dla nich Michnik. Po 20 minutach było 47:27.

Po dużej przerwie oba wolne wykorzystał Zub, a Olszański zaczął za dwa, a zaraz kapitan krakowian Miłosz Stypiński za trzy. Potem zestaw bytomski: Wąsowicz, Leszczyński i znów Wąsowicz po 2, a Zub 3. Stypiński znów za trzy, więc Leszczyński też za trzy, a potem za jeden, ale za późniejszy faul. Następne cztery punkty (1+1 i 2) Giżyńskiego i zza łuku Zuba. Zza łuku celnie również Idziak, a... sprzed łuku Zmarlak. Giżyński dwa razy z „osobistej” linii, a Wąsowicz dwa z wyskoku. Idziak dwa z „osobistej”, a Maksymilian Siwik z bliska, Golus dwa wolne, a Ziarno dwa jedną piłką. Teraz Leszczyński trzy jedną piłką, a na koniec Golus za punkt i po 30 minutach było 80:45!

Początek ostatniej ćwiartki to kolejna seria Polonii: Balaban 2, Leszczyński wsadem, Dawdo 2, znów Leszczyński 2, a Dawdo 2+1.

Goście odgryźli się „trójką” Idziaka i „dwójką” Michnika, ale dostali „trójkę” od Zuba. Paweł Puszkarek wykorzystał jednego wolnego, podobnie Dawdo, ale Wąsowicz za dwa, Idziak za trzy i za trzy Balaban, ale ten ostatni na 102:56. Jeszcze Michnik dodał Cracovii dwa punkty, a mecz zamknął dwoma celnymi wolnymi Siwik, który w dniu meczu obchodził 21. urodziny. - Nie byłem speszony, choć trochę dokuczała mi kontuzja łydki, ale to drobny uraz, pod kontrolą. Nie zdobyłem zbyt wielu punktów, bo nie jestem już rzucającym, ale rozgrywającym - wyjaśnił Maksymilian Siwik.

BS Polonia Bytom 104:58 KS Cracovia 1906
32:17, 15:10, 33:18, 24:13

Polonia: Zub 19 (3x3), Giżyński 18 (3x3), Leszczyński 16 (2x3), Balaban 14 (2x3), Wąsowicz 12, Zmarlak 11 (2x3), Dawdo 10, Siwik 4, Cisowski, Respondek, Ufniak.

Najwięcej dla rywali: Idziak 16 (4x3), Michnik 9 (1x3).

 

W środę, 25 marca, Polonia Na Skarpie rozegra zaległe spotkanie z Niedźwiadkami Przemyśl. Początek o 18.00.

W sobotę o bardzo wczesnej porze Królowa Śląska podejmie Cracovię, a w środę - już... normalnie - Niedźwiadki.
 
 
Tytułowy ostatni dwumecz dotyczy oczywiście rundy zasadniczej obecnego sezonu, w której BS Polonia przewodzi grupie C 2. ligi z pozoru minimalnie, bo ma tyle samo punktów (53) co GMS Polaris KKS Tarnowskie Góry, ale rozegrany jeden mecz mniej. Wyrównanie tego bilansu nastąpi w najbliższą środę, ale najpierw jest sobota i mecz z krakowskim Pasami.
 
Obecnie KS Cracovia 1906 jest w tabeli na 9. miejscu z 40 punktami po 27 meczach za 13 zwycięstw i 14 porażek. Do 8. miejsca, które zajmuje lokalny rywal Wisła, Pasom brakuje dwóch punktów, ale od Wawelskich Smoków mają mecz mniej, więc matematycznie mogą jeszcze je wyprzedzić, by zająć ostatnie playoffowe miejsce, ale musiałyby zacząć od wygranej w... Bytomiu.
 
1906 w nazwie naszego sobotniego rywala to rok założenia klubu, ten sam, który w cv ma wspomniana Wisła i krakowscy rywale spierają się, który jest starszy. Protoplastą obecnego zespołu był w tamtych czasach pięknie brzmiący Akademicki Klub Footballowy „Cracovia”.
 
W zeszłym sezonie Królowa Śląska grała z KS Cracovia 1906 cztery razy - dwa razy w rundzie zasadniczej i tyleż samo w pierwszej rundzie play offu i były to cztery zdecydowane zwycięstwa Polonii. W tym sezonie Królowa wygrała w Krakowie 76:63, a najskuteczniejszy był Wojciech Leszczyński, który zdobył 23 pkt. Obecna rywalizacja „Niebiesko-czerwonych” z „Pasami” rozpoczęła się w sezonie 2020/21, gdy krakowianie występowali jako Szkoła Gortata. Na Skarpie było 106:75 dla nas, ale najwięcej punktów dla gości - 19 - zdobył... Sebastian Dąbek, który potem grał w Polonii, a obecnie jest Wiślakiem. Generalnie Polonia ma bardzo dobry bilans z Cracovią - tylko jedna porażka, a choć składy obu zespołów się zmieniały, to na ławkach trenerskich od początku trwa pojedynek Łukasz Kasperzec - Mariusz Bacik i tak też będzie w sobotę. Warto tu wyjaśnić, czemu zagramy tak wcześnie - otóż tego dnia o 17.00 na lodowisku im. Braci Nikodemowiczów hokeistki Polonii zagrają pierwszy mecz o 15. mistrzostwo Polski, a o 19.30 przy Piłkarskiej 8 nasi piłkarze podejmą próbę przełamania tegorocznej złej passy.
 
A w środę Na Skarpę przyjadą przemyskie Niedźwiadki, które w 25. kolejce przedstawiły L-4. Będzie to ostatni „zasadniczy” mecz przy Modrzewskiego, po którym być może już poznamy rywala Polonii w pierwszej wewnętrznej rundzie play offu, gdzie zagra pierwsze osiem zespołów naszej grupy według klucza 1. z 8., 2. z 7. itd. i w formie dwumeczów, a pierwsze spotkanie u zespołu niżej notowanego. Do tego jeszcze mamy jednak trochę czasu...
 
 
● 29. kolejka 2. Ligi Koszykówki Mężczyzn - grupa C
● BS Polonia Bytom - KS Cracovia 1906
● Sobota, 21 marca, godz. 13.00
● Hala Na Skarpie, ul. Frycza-Modrzewskiego 5a
 
 
● Zaległy mecz z 25. kolejki
● BS Polonia Bytom - Niedźwiadki Przemyśl
● Środa, 25 marca, godz. 18.00
● Hala Na Skarpie, ul. Frycza-Modrzewskiego 5a
 
 
ZAPRASZAMY
W 28. kolejce sezonu zasadniczego BS Polonia w Krakowie wysoko pokonała Wisłę.
 
 
Trochę ponad 2 minuty gry potrzebowała Królowa Śląska by pod Wawelem prowadzić 9:0. „Trójką” zaczął Paweł Zmarlak, potem na dwa punkty podał do Krzysztofa Wąsowicza, który za moment asystował przy kontrze i „dwójce” Wojciecha Leszczyńskiego i powtórzył to wobec Zmarlaka. Benjamin Ngarambe po swojej zbiórce w ataku zlikwidował zero z dorobku gospodarzy, ale szybko Wąsowicz zaliczył trzecią kolejną asystę przy dwóch „oczkach” Wojciecha Zuba z kontry. Leszczyński po własnym przechwycie poszedł po następną „dwójkę”, a kolejny przechwyt Zmarlaka dał naszemu kapitanowi punkty na 15:2. Wtedy krakowianie się ocknęli i Kamil Barnuś trafił za trzy, Jan Graniczka za dwa, a Ngarambe za... jeden. Znakomita ocena sytuacji pozwoliła Wąsowiczowi na następny przechwyt i własne dwa punkty, a wtedy przypomniał się nam Sebastian Dąbek, który miał niegdyś dwa udane sezony w Bytomiu, a teraz zaczął oczywiście od trafienia zza łuku. W ten sam sposób popisał się za moment Leszczyński, kolejne dwa punkty zdobył Zub, a Leszczyński następne trzy! Do końca pierwszej kwarty wpadły jeszcze trzy „trójki”: Marcela Hościłowicza oraz Zuba i Maksymiliana Siwika na 31:14 dla Polonii.
 
Hościłowicz „trójką” zaczął też drugie 10 minut, na co identycznie odpowiedział mu Jakub Cisowski. Szymon Magdziak trafił oba wolne, a Yevhen Balaban po zwodach i zza obręczy. Magdziak trafił po swojej zbiórce w ataku, a za moment Dawid Cepuchowicz zza łuku, ale i Siwik znowu za trzy. Potem był dwie „dwójki” Wąsowicza (pierwsza po rajdzie przez cały parkiet), przedzielone dwoma punktami Daniela Dawdy. Wtedy Dąbek znów przycelował zza 6,25 m, a Barnuś sprzed łuku i Graniczka dwa razy z linii osobistych. Jarosław Giżyński odpowiedział dwoma punktami solo, na co Dąbek dwoma wolnymi. Drugą kwartę akcją 2+1 zamknął Wąsowicz na remis 19:19, ale w sumie na 50:33 dla nas, choć ostatnią piłką niemal z połowy boiska Respondek od tablicy prawie zmieścił w obręczy!
 
Pierwsze punkty po dużej przerwie - dwa osobiste - zdobył Graniczka, ale Giżyński odpowiedział „trójką”. Potem cztery punkty krakowian - wsad Ngarambe i półdystans Barnusia - a z drugiej strony dwa Giżyńskiego po asyście Zmarlaka z kozła. Barnuś zdobył punkt po faulu, a Ngarambe dwa z góry. Wąsowicz odpowiedział zza łuku, a Barnuś poprawił się w osobistych na dwa. Paweł Respondek też pokazał się zza łuku. Balaban trafił raz z linii, Ngarambe z wyskoku, więc faulowany Balaban „poskładał trójkę”. Respondek trafił oba wolne, a Zmarlak w ciągu kilkunastu sekund trafił dwa razy zza łuku, z tym że dwoma punktami przedzielił to Dąbek. Kolejną „trójkę” śmignął Balaban, a Dąbek nie pomylił się z osobistych. Ostatnie w tej kwarcie punkty dla nas (1 + 2) zdobył Balaban, po drugiej stronie zza łuku trafił Cepuchowicz, a na koniec za dwa Magdziak.
 
Ostanie 10 minut punktem otworzył Balaban, dwoma zrewanżował się Adam Kucała, dwoma wolnymi zareagował Dawdo, a z drugiej strony identycznie Magdziak. Cepuchowicz znów trafił zza 6,25, ale identycznie wykazał się Respondek. Gdy dwa „oczka” zdobył Maksymilian Jakubek, to i dwa Balaban mimo agresywnie broniącego rywala. Magdziakowi zadrżała ręka i zapisał tylko punkt, za to Jakubek dwa po kontrze, ale Zub trzy. Potem Respondek dwa, ale Dąbek trzy. Potem Giżyński trafił dwie „trójki”, ale tę drugą z faulem, więc zrobił z tego akcję za cztery! Na 102 zza łuku trafił Leszczyński, a Dąbek znów nie pomylił się z wolnych. Dwa punkty zdobył nastolatek Bartosz Ufniak, a kolejne dwa prawie dwa razy... starszy (bez urazy!) Leszczyński. Barnuś trafił jeszcze „dwójkę”, a Leszczyński zamknął mecz... „czwórką”: 2 + 1 + 1.
 
110 punktów to drugi najlepszy dorobek BS Polonii w sezonie, po 131 „oczkach” z Niedźwiadkami w Przemyślu. 110 „oczek” Polonia zdobyła również w Bielsku-Białej i co ciekawe padł tam identyczny wynik jak teraz pod Wawelem, gdzie Królowa trafiła 18 „trójek”, a gospodarze 9, więc w tym względzie było bogato.
 
 
TS Wisła Kraków 74:110 BS Polonia Bytom
14:31, 19:19, 22:29, 19:31
 
 
Polonia: Leszczyński 19 (3x3), Balaban 15 (1x3), Wąsowicz 14 (1x3), Giżyński 14 (3x3), Zmarlak 13 (3x3), Zub 10 (2x3), Respondek 10 (2x3), Siwik 6 (2x3), Dawdo 4, Cisowski 3 (1x3), Ufniak 2.
 
Najwięcej dla Wisły: Dąbek 17 (3x3), Barnuś 12 (1x3).
 
 
Kolejny mecz w sobotę, 21 marca, w Hali na Skarpie. Początek gry z Cracovią nietypowy, bo o 13.00.
W sobotę BS Polonia zmierzy się w Krakowie z Wisłą.
 
 
W grupie C 2. ligi koszykówki sytuacja jest stabilna - prowadzi Królowa Śląska, na której uprzywilejowane miejsce łakomie patrzą GMS Polaris KKS Tarnowskie Góry i AZS AGH Kraków. I właśnie te dwie drużyny spotkały się ostatnio „na Górach”, gdzie wygrali gospodarze 97:90, a najwięcej punktów zdobyli dla nich Przemysław Zygmunciak - 25 i Patryk Wieczorek - 17, przy czym obaj trafili 9 „trójek” - odpowiednio 4 i 5. Pamiętamy tych zawodników z pierwszoligowego sezonu BS Polonii (2022/23), gdy obaj reprezentowali niebiesko-czerwone barwy. Natomiast najwięcej punktów dla AGH - 21 - zdobył w sobotę Dominik Krakowiak, który także w pierwszej lidze reprezentował Królową Śląska, a swoją grę dla bytomian przedłużył jeszcze o następny sezon. Tarnogórzanie zrewanżowali się więc krakowianom za porażkę w pierwszej rundzie, ale tylko częściowo, bo wtedy pod Wawelem przegrali wyraźnie 60:94. Teraz KKS i Polonia mają po 51 pkt, ale my mamy rozegrany mecz mniej (z przemyskimi Niedźwiadkami zagramy Na Skarpie w środę, 25 marca), a AGH ma 50 „oczek” i też mecz więcej od Polonii. Różnica między czołową trójką a resztą stawki jest już na tyle duża, że od czwartego miejsca (obecnie jest tam UJK Kielce z 43 punktami) rozpoczyna się strefa ewentualnych playoffowych rywali dla czołówki.
 
Przypomnijmy, że pierwsza runda decydującej rozgrywki to dwumecze wewnętrzne w grupie w systemie pierwszy z ósmym, drugi z siódmym itd., a ponieważ wierzymy, że BS nie straci pierwszej lokaty, więc patrzymy na ósmą, gdzie obecnie jest MKKS Rybnik z 41 „oczkami”. Tyle samo punktów, ale rozegrany mecz więcej ma siódma Wisła Kraków, a punkt więcej szóste Zagłębie. Można założyć, że z tego tercetu wyłoni się rywal dla Polonii, na którego teren Królowa pojedzie w środę, 1 kwietnia, a rewanż w Bytomiu będzie tydzień później, 8.04.
 
Pod Wawel Polonia pojedzie jednak o wiele szybciej, bo już w sobotę. Pierwszy w tym sezonie mecz z Wawelskimi Smokami Królowa rozegrała 6 grudnia, czyli w Mikołajki. Wówczas prezenty Na Skarpie były dla dzieci, ale zupełnie nie dla rywali, bo skończyło się 88:63, choć trochę krwi napsuł nam Sebastian Dąbek, który zdobył 15 punktów, wszystkie zza łuku! Dąbek też grał w Polonii w sezonie pierwszoligowym, ale zaczął sezon wcześniej - 2021/22.
 
Na siódme miejsce Wisły składa się obecnie 14 zwycięstw przy 13 porażkach, co daje jej wspomniane 41 punktów. Przypomnijmy jednak, że Wawelskie Smoki to sześciokrotny mistrz Polski w II połowie XX wieku, a ostatni z dwunastu srebrnych medali mistrzostw kraju krakowianie wywalczyli w sezonie 1983/84, gdy już na koszykarskiej mapie był HKS Stal Bobrek Bytom. Na przełomie drugiej i trzeciej dekady XXI wieku do... nadal Polonia i Wisła rywalizują w 2. lidze, skąd oba te kluby, nie w tym samym czasie, „uciekały” na sezon do ligi pierwszej. Czy to będzie ostatni w tym sezonie mecz tych rywali? Ano, zobaczymy...
 
 
● 28. kolejka 2. Ligi Koszykówki Mężczyzn - grupa C
● TS Wisła Kraków - BS Polonia Bytom
● Sobota, 14 marca, godz. 17.00
● Hala Główna TS Wisła, Kraków, ul. Reymonta 22