Fantastyczna pierwsza kwarta i dzielna postawa przez 35 minut nie przyniosła BS Polonii sukcesu z Kotwicą.
Zaczęło się bardzo pięknie. Różowy Październik to hasło promujące profilaktykę nowotworową u kobiet i ta akcja zawitała do Hali na Skarpie. Przy tej okazji nasz rehabilitujący się po kontuzji koszykarz Rafał Serwański rozdawał paniom róże w kolorze - jakżeby inaczej -różowym, a potem Kołobrzeżanie wygrali pierwszą piłkę, ale posłali ją na aut. Po kilku sekundach gry Wojciech Leszczyński trafił za trzy punkty, a za chwilę Krzysztof Wąsowicz fantastycznie zablokował Jamesa Washingtona! Nadmorski Amerykanin jednak nie zrezygnował i trafił zza łuku na 3:3, ale potem Niebiesko-Czerwoni poszli jak burza: Wąsowicz z półdystansu na 5:3, a po drugiej stronie Filip Małgorzaciak zmarnował oba wolne, Devin Hutchinson „ukradł” piłkę rywalowi i posłał Konrada Dawdę po dwa punkty.
Wąsowicz w swoim półdystansowym stylu podniósł na 9:3, a Hutchinson znów „zaszkodził” rywalowi i po przechwycie posłał pod kosz Leszczyńskiego, który trafił za dwa i faulowany skompletował „trójkę”. Po zbiórce Jarosława Giżyńskiego pod naszym koszem Wąsowicz znów znakomicie odnalazł Dawdę, który trafił na 14:3! Minęło 3,5 minuty gry, kiedy trener gości wziął czas. Jego podopieczni zaliczyli tylko jeden celny rzut, więc zrobił od razu trzy zmiany. Właśnie wprowadzony Szymon Długosz trafił spod kosza, ale zaraz znakomicie usposobiony Dawdo zrobił to samo - 16:5. Małgorzaciak trafił dwa osobiste, ale w rewanżu Giżyński dwa razy zza 6,25 m i jeszcze Hutchinson identycznie – 25:7!
Za chwilę niestety Dawdo zszedł z parkietu z grymasem bólu, a Dominik Rutkowski rzucił nam kolejne dwa wolne. Sean Biernacki zwodem i... doskokiem podwyższył na 27:9, ale z kolei goście zaliczyli miniserię: Długosz z dobitki i Mateusz Kaszowski z daleka na 27:14, na co Biernacki obrotowym zwodem związał rywala i trafił zza obręczy. Długosz odpowiedział „dwójką”, a Kacper Indyk po zebraniu własnej piłki trafił z bliska i Giżyński znów zza łuku! Z 18 punktów Królewskiej przewagi Długosz osobiście odebrał dwa „oczka”, ale 34:18 po pierwszych 10 minutach robiło wrażenie! Kwarta cud-miód ultramaryna!
Drugie 10 minut Poloniści rozpoczęli z identycznym animuszem, ale rywale już chyba ten styl „przeczytali”. Sami otworzyli „trójką” Alana Czujkowskiego, który po 1,5 bezpunktowej minuty dołożył dwa wolne, a nasi mieli już wtedy 5 przewinień w tej kwarcie! Jednak nie pękali i Wąsowicz znów świetnie asystował tym razem Michałowi Medesowi na 36:23, a Wojciech Zub po własnej zbiórce wrzucił dwa z półdystansu. Kaszowski znów nam wpakował „trójkę”, a za moment po wideoweryfikacji stwierdzono u Wąsowicza nowy „faul przerywający kontrę”, ale Kaszowski nie zdyskontował tego ani jednym wolnym. Jednego wolnego trafił za to Indyk, a za chwilę Zub zaskoczył gości przechwytem, po którym Wąsowicz zdobył dwa punkty. Kolejny czas dla Kotwicy, dwie zmiany i szybka dobitka Pawła Leończyka. Na 43:28 z obrotu podwyższył Medes, ale o dwa pkt obniżył stratę najniższy na parkiecie (177 cm) Washington solo.
Niebiesko-Czerwoni walczyli jak Spartanie, do których nawiązywali niesamowicie dopingujący kibice, nawet w... parterze i atakowany Medes trafił spod kosza, ale imiennik (nazwistnik?) prezydenta Jerzego Waszyngtona schłodził nas „trójką”, a Leończyk „dwójką”. Po wymianie piłki w trójkącie Giżyński-Biernacki-Giżyński ten ostatni trafił spod kosza na 47:35, ale końcówka tej kwarty to trzy razy dwa Małgorzaciaka, Washingtona (czas dla trenera Mariusza Bacika) i Leończyka na 47:41 na dużej przerwie. 6 pkt przewagi to całkiem niezły dorobek, ale tylko 13 „oczek” w drugiej kwarcie mogło niepokoić.
Do 4 punktów przewaga Polonia zmalała na początku trzeciej odsłony po zwodach Washingtona. Wąsowicz znów podniósł do sześciu, a Leończyk do naszego kosza nie trafił, jednak sędziowie dopatrzyli się nieprawidłowej obrony przy obręczy i „dwójkę” mu zaliczyli – 49:45. Po następną „dwójkę” solo poszedł Małgorzaciak, ale „teraz... my!”. Kolejna „trójka” Giżyńskiego oraz dwa i dwa Leszczyńskiego i Wąsowicza (czas dla gości), a wkrótce znów dwa naszego kapitana lewym hakiem - 58:47. Miłosz Góreńczyk trafił z bardzo bliska, a Medes też z bliska po asyście... lobem Wąsowicza. Kaszowski nie ustawał w „trójkach” - 60:52 - a Leszczyński przy huraganowym dopingu z trybun też za trzy, ale 2+1. Goście na odgłosy z trybun byli raczej nieczuli, bo Długosz hakiem skrócił wynik o dwa punkty, ale Hutchinson znów odjechał oboma wolnymi. Góreńczyk w tłumie pod naszą tablicą jednak „dwójkę” wrzucił, a Hutchinson kapitalnie zablokował Długosza. Na trybunach wrzało i na tej fali Indyk trafił dwa osobiste, a wkrótce kapitalnie zebrał i w finale tej akcji Zub trafił za trzy! Na 70:60 zmniejszyli: Czujkowski masą ciała oraz Rutkowski z półdystansu, a kolejne trzy punkty dla nas to Medes kręcący rywalem i Biernacki jednym osobistym. Goście nie panikują i Czujkowski rzuca dwa po razie na 73:62 po 30 minutach.
Początek czwartej ćwiartki już niestety dla rywali: oba wolne Długosza, trzy pkt Kaszowskiego, dwa wolne „Prezydenta” i już tylko 73:69, ale każda akcje rodzi reakcję – Giżyński znów trafia zza łuku, jednak Michał Kurpisz też! Zaraz też Małgorzaciak za dwa, ale niezmordowany Giżyński poszedł solo po dwa, jednak Kołobrzeżanie już poczuli krew! Leończyk trafił przez wszystkie zapory, a za moment spod samej obręczy, a Małgorzaciak solo przez cały parkiet i pierwsze prowadzenie gości 80:78. Szybko Giżyński zebrał i wyrównał, a nasz Amerykanin trafił na 81:80, a ich Amerykanin na 81:81! Wtedy jednak Kurpiszowi nie zadrżała ręka zza łuku, a Medes odpowiedział tylko jednym – 82:84. Goście w bodaj najwłaściwszym dla nich momencie mieli farta: Rutkowski trafił za trzy z faulem i poskładał akcję za cztery! Poloniści nie rezygnują i kolejna asysta Wąsowicza pozwala Medesowi zmniejszyć na 84:88, ale rywale też punktują – oba osobiste Rutkowskiego. Świta nam nadzieja po „dwójce” Biernackiego i „jedynce” Medesa (87:90), ale na 20 sekund przed syreną Washington trafia jednego wolnego i... wystarczy. Bytomskie Stowarzyszenie Kibiców Koszykówki i całe trybuny podziękowały za walkę do końca...
- Od początku sezonu mamy problem po wyjściu z szatni – tłumaczył na konferencji prasowej Mateusz Kaszowski. - Teraz nasza pierwsza kwarta też wyglądała źle, ale to że wróciliśmy do meczu napawa optymizmem. Wygraliśmy z rywalami zbiórki, zatrzymaliśmy ich szybki atak i ich najlepszego snajpera, Devina Hutchinsona.
- Gratulujemy rywalom i dziękujemy naszym kibicom - skwitował kapitan Wojciech Leszczyński. - Nie było kontuzjowanego Piotra Karpacza, szybko uraz wykluczył Konrada Dawdę i po świetnej pierwszej kwarcie rywale zaczęli wykorzystywać nasze słabości, a końcówka była dla nich po naszych kilku stratach i niecelnych rzutach. Systematycznie odrabiali straty, a decydujący moment był w połowie ostatniej kwarty,
gdy wyszli na pierwsze prowadzenie.
- Wszystko podsumował trener Mariusz Bacik: - Takie mecze się zdarzają i będą się zdarzały. Nie byliśmy wcale faworytami, ale super zagraliśmy 1. i 3. kwartę, natomiast fatalnie 2. i 4. Zawęziła się nam rotacja graczy wysokich (Karpacz i Dawdo). Żeby skutecznie rywalizować w tej lidze wszyscy muszą być zdrowi i wszyscy w formie. Rywale nie zatrzymali nam Hutchinsona, raczej on sam siebie i na pewno to... odchoruje. Naszą bolączka są osobiste, ale przecież dużo rzucamy za trzy, dwa i jeden. Mamy teraz tydzień walki o... Dawdę i Karpacza na Inowrocław. Zawsze powtarzam, że jeżeli w meczu będziemy zdobywać ok. 90 punktów to będą dobre wyniki.
BS Polonia Bytom - Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg 87:91 (34:18, 13:23, 26:21, 14:29)
Polonia: Giżyński 21 (5x3), Medes 14, Leszczyński 13 (1x3), Wąsowicz 10, Biernacki 7, Dawdo 6, Hutchinson 6 (1x3), Zub 5 (1x3), Indyk 5.
Najwięcej dla gości: Washington 16 (2x3), Leończyk 12, Kaszowski 12 (4x3), Długosz 12, Małgorzaciak 10.