niedziela, 17 maj 2026 07:40

Polonia w finale! Tylko z kim...

Po co grać pięć meczów, gdy można załatwić sprawę w trzech?!
 
 
Po dwóch tylko chwilami zagrożonych zwycięstwach w Hali na Skarpie Królowa Śląska pojechała do Legionowa na trzeci mecz półfinałowy play offu z tamtejszym RJ House Legionem z pewną przewagą, bo gospodarze musieli wygrać, a taka sytuacja na pewno nie ułatwia gry. Dodatkowym plusem BS-u był fakt, że w Legionowie w meczu o punkty nigdy nie przegrał, choć grał tam tylko raz i w ubiegłym play offie wygrał 39 punktami.
 
Prezentacja gospodarzy w sobotni wieczór była bardzo okazała: sporo dymu, chyba pary wodnej, przyciemnione światła, szpaler cheerleaderek I luzak-spiker spacerujący po parkiecie; wszystko to robiło wrażenie, ale przecież nasi koszykarze i duża żółta grupa Bytomskiego Stowarzyszenia Kibiców Koszykówki Niebiesko-czerwoni z niejednego pieca gorące kasztany wyciągali, więc respektu nie poczuli.
 
Fakt że pierwszej piłki nie wygrał Jarosław Giżyński, ale tylko dlatego że... nie było go w składzie. Rzut sędziowski zagarnął legionowski olbrzym, Damian Cechniak, a pierwsze punkty zdobył sporo niższy Nikita Kohut od razy trzy, w formule 2+1. Za moment nasz kapitan Paweł Zmarlak fantastycznie zablokował Jan Piliszczuka, ale
rozochocony Kohut zdobył wkrótce kolejne trzy pkt, tym razem zza łuku. Na 6:2 zmniejszył Wojciech Zub solo, ale kolejne cztery „oczka” gospodarzy: wsad Cechniaka i solówka Piliszczuka - 10:2. W tym sezonie bywało tak, głównie na wyjazdach, że Polonia długo się rozkręcała,
więc byliśmy raczej spokojni, tym bardziej że Krzysztof Wąsowicz z bliska i Zmarlak z daleka doskoczyli na 10:7. Przy mocnym dopingu swoich fanów Legion odskoczył na 16:7 (2 Kohuta i 2 razy 2 braci Motelów) i Mariusz Bacik wziął czas, po którym Michał Medes z półdystansu zdobył swoje pierwsze dwa pkt, ale Marcin Dutkiewicz trzy!
Nie chciał być gorszy Wojciech Leszczyński i też trafił zza łuku, a trójkowy serial dopełnił Daniel Nieporęcki. Było 22:12, ale mocno ten wynik poprawili: Medes drugą dobitką i Wąsowicz solo hakiem. 22:16 na pierwszej przerwie wyglądało dużo lepiej...
 
Jeszcze lepiej było na otwarcie drugiej kwarty, gdy Paweł Respondek samotnie poszedł po „dwójkę” lewą ręką, 40-letni Dutkiewicz znów trafił zza 6,25 m, ale Wąsowicz skopiował jego wyczyn, a niedługo później dołożył dwa pkt na 25:23. Wtedy Dutkiewicz trafił oba wolne, a Medes skompletował „trójkę” 2+1. Leszczyński trafił „trójkę
nieskładaną” na pierwsze prowadzenie Polonii, a kapitan gospodarzy, Adam Linowski „dwójką” hakiem z obrotu doprowadził do pierwszego remisu 29:29. Nie mogliśmy wtedy wiedzieć, że jednocześnie ten remis będzie... ostatnim. Kolejne prowadzenie bytomian to już był mocny
cios: Yevhen Balaban 2 półhakiem plus jeden za faul, Zmarlak 3 (czas dla Legionu) i Medes 2 spod obręczy. Na koniec tej odsłony faulowany Kohut „przepchnął” 2 i dołożył punkt, ale na dużej przerwie było 37:32 dla Polonii.
 
Początek trzecich 10 minut to seryjka gospodarzy: dwa Cechniaka spod kosza i dwa Linowskiego po naszej stracie. Szybką reakcją był czas dla Królowej, po którym Leszczyński popisał się dobitką. Po fantastycznym
przechwycie Zmarlaka faulowany był Balaban i trafił raz. Linowski po kontrze skonstruował 2+1, na co nasi odpowiedzieli nokdaunem: 2 razy 2 Wąsowicza, między trafieniami którego Balaban fantastycznie zablokował
z tyłu uciekającego po pewne punkty Dutkiewicza. Żenia po tym wyczynie z trudem zbierał się z parkietu, ale za chwilę był już w defensywie, a gospodarze sięgnęli po timeout, po którym Linowski przewinił w ataku! Będący w rytmie Balaban znakomicie odnalazł Leszczyńskiego na 46:39, a
zaraz Zub dołożył „dwójkę”, a Leszczyński „jedynkę” po kolejnym czasie gospodarzy. Na 42:49 zmniejszył jeszcze Nieporęcki zza łuku, ale Zub sprzed łuku podwyższył. Piliszczuk znów zmniejszył „dwójką”, a Zmarlak
podwyższył dwoma punktami, przy czym przy obu jego osobistych piłka długo „się broniła” zanim przecięła obręcz. Końcówka tej partii to trzy fantastyczne wolne Zuba po faulu przy rzucie zza łuku – 56:44 dla Polonii.
 
W ostatniej przerwie miejscowy spiker zaintonował „We will rock you” zespołu Queen, ale może nie skojarzył, że nazwa tego słynnego zespołu znaczy... Królowa. Legionowscy kibice odśpiewali kilka refrenów, ale czy zmobilizowali swoich ulubieńców? Zaczęli od dobitki Cechniaka, ale
zaraz ten oryginalny wykonawca rzutów wolnych (jedną, lewą ręką) nie trafił obu! Cztery punkty zdobyli więc nasi: Medes i Wąsowicz swoim stylowym lobem z dołu. Trzy wolne miał z drugiej strony Nieporęcki, ale pierwszego spudłował. Leszczyński zwodami zdobył sobie przestrzeń
pod koszem i celnie to sfinalizował. Tomasz Klucz za trzy trafił na 51:62, ale Wąsowicz uciekł na prawo i zdobył dwa pkt bez któregokolwiek z rywali. Zaraz Dutkiewicz przechwycił piłkę i sam zdobył „dwójkę”, a trener Bacik wziął czas. Była połowa czwartej
kwarty, a w jej drugą część celnie zza obręczy wszedł Leszczyński i poprawił jeszcze punktem po faulu. Punkt po faulu dołożył Wąsowicz, a Dutkiewicz dwa solo, Klucz jeszcze dwa z półdystansu, a Respondek 2+1!
Jeszcze Medes trafił za jeden, a Zub za dwa. Wynik wolnymi ustalił Piliszczuk, a gdzieś tak 15 sekund przed syreną Leszczyński położył piłkę na parkiecie, a zawodnicy zaczęli sobie wzajemnie dziękować za trzy dobre widowiska, radujące jednak tylko nas.
 
59 to najmniejsza liczba punktów straconych przez Królową Śląska w całym obecnym play offie, co świadczy o znakomitej grze defensywnej zaordynowanej przez trenera Bacika! Rzuty zza łuku, które były bardzo
groźną bronią rywali, zostały zneutralizowane przez
Niebiesko-czerwonych, bo pozwolili na 6 trafień na... 30 prób! Maksymilian Motel, który zwłaszcza w zeszłym roku kaleczył nas „trójkami”, w sobotę zdobył dwa punkty, podobnie jak jego o podobnych inklinacjach brat! No, cóż Legionerzy - nie zawsze jest wiosna...
 
Oczywiście nie zabrakło fetowania sukcesu naszych zawodników ze wspaniałymi kibicami, a wszyscy już zapewne myśleli, gdzie przyjdzie jechać na finał - do Zgorzelca czy Tarnowskich Gór. Po trzech meczach prowadzili nasi lokalni rywale z KKS-u 2-1!
 
RJ House Legion Legionowo 59:74 BS Polonia Bytom
22:16, 10:21 12:19, 15:18
 
Polonia: Wąsowicz 18 (1x3), Leszczyński 16 (2x3), Medes 12, Zub 11, Zmarlak 8 (2x4), Respondek 5, Balaban 4, Dawdo.
 
Najwięcej dla gospodarzy: Dutkiewicz 12 (2x3), Kohut 11 (1x3).
 
Stan rywalizacji 3-0 i awans Polonii.
 
 
Seria finałowa rozpocznie się w sobotę, 23 maja, a do gry w przyszłym sezonie w 1. lidze potrzeba będzie również trzech zwycięstw.