Wydrukuj tę stronę
środa, 29 kwiecień 2026 08:20

Michał Medes: mam nadzieję, że klątwa ćwierćfinałów zostanie zażegnana

Jego celny rzut na nieco ponad sekundę przed końcową syreną dał drugą wygraną z Księżakiem Łowicz i tym samym awans do ćwierćfinału play-off. Na tak dysponowanego Michała Medesa czekaliśmy bardzo długo, bo w tym sezonie skrzydłowy borykał się z poważną kontuzją łydki. - Cieszę się, że udało się wrócić na play-offy, bo po kilku tygodniach i odnowieniu urazu nie było wiadomo, kiedy będę w stanie ponownie zagrać - mówi 29-latek przed rewanżowym starciem ćwierćfinałowym z KS Kosz Ciepłomax Kompaktowy Pleszew. W pierwszym starciu Medes znów błysnął, rzucając 17 punktów. 

Koszykarze BS Polonii Bytom wykonali pierwszy krok w kierunku półfinału play-off rozgrywek drugiej ligi. Niebiesko-Czerwoni w pierwszym ćwierćfinałowym meczu pokonali w Hali “Na Skarpie” KS Kosz Ciepłomax Kompaktowy Pleszew 81:63. Podopieczni Mariusza Bacika od początku przejęli inicjatywę na parkiecie. 

“Bardzo cieszymy się ze zwycięstwa. Tym razem nie podnieśliśmy ciśnienia kibicom, czego doświadczyli w dwumeczu z Łowiczem, bo u nas również było gorąco w końcówce. Mam nadzieję, że klątwa ćwierćfinałów zostanie zażegnana. Pierwszy mecz pokazał naszą dużą dominację. Od pierwszych minut dyktowaliśmy warunki gry” - wspomina Michał Medes, jeden z wyróżniających się zawodników w szeregach Królowej Śląska. 

Kropkę nad “i” Bytomianie będą musieli postawić w piątkowym rewanżu w Pleszewie. Rywale nie zwykli przegrywać przed własną publicznością (w rundzie zasadniczej ponieśli tam tylko dwie porażki), a ich atutem jest specyficzna hala. Bytomianie chcą jednak wykorzystać doświadczenia z Łowicza. 

“Znów będziemy musieli grać na innych deskach i się do tego przyzwyczaić. Na pewno rywale będą mocniejsi. Musimy być na to przygotowani. Ale mamy doświadczenie z Łowicza, gdzie hala również była niewygodna. Nie pozostaje nam nic innego, jak pojechać i wywalczyć tam awans do półfinału” - mówi 29-letni skrzydłowy, który w play-offach wyrósł na jednego z liderów ekipy Mariusza Bacika. 

Długo wyczekiwany powrót do gry  

A na jego powrót na parkiet kibice czekali bardzo długo. Medes od listopada zmagał się z doskwierającym urazem łydki. Jego rozbrat z boiskiem trwał ponad cztery miesiące. 29-latek do gry wrócił dopiero na drugie spotkanie z TS Wisłą Kraków w pierwszej rundzie play-off. 

“Doznałem naderwania łydki. Pod koniec roku zdecydowaliśmy się na leczenie i już wtedy pauzowałem. Po kilku tygodniach nie było żadnych oznak, że dzieje się coś złego. Nie zbierał się tam płyn, dwucentymetrowa rana się zagoiła. Nic nie wskazywało na to, że nie mógłbym wracać do gry. Ale już pod koniec pierwszego treningu z dwóch centymetrów nagle zrobiło się pięć. Naderwanie było dosyć duże i stąd taka długa przerwa. Później dmuchaliśmy na zimne i chcieliśmy wyleczyć to do końca. Rehabilitacja była żmudna i przyznam, że to był dla mnie trudny okres. Nie spodziewałem się, że ten sezon będzie tak wyglądał. Liczyłem na to, że cały czas będę pomagał drużynie” - wspomina Medes.  

W kluczowym momencie sezonu skrzydłowy znajduje się w znakomitej dyspozycji. I co najważniejsze, nie dokuczają mu żadne problemy zdrowotne. 

“Cieszę się, że udało się wrócić na play-offy, bo po kilku tygodniach i odnowieniu urazu nie było wiadomo, kiedy będę w stanie ponownie zagrać. Nie wiedzieliśmy, jak rana będzie się goić i czy nie dojdzie do kolejnego naderwania. Mam nadzieję, że zdrowie będzie dopisywało. Na razie nie odczuwam żadnych dolegliwości” - wspomina Medes. 

Rachunki do wyrównania z zeszłego sezonu 

Poloniści są o krok od zapewnienia sobie przepustki do półfinału, gdzie potencjalnie czeka nas starcie z RJ House Legion Legionowo (wygrali pierwszy ćwierćfinałowy mecz  z Pogonią Prudnik). Bytomscy kibice nie mają z tym zespołem najlepszych wspomnień. Rok temu Niebiesko-Czerwoni właśnie w ćwierćfinałowej rywalizacji z Legionem pogrzebali szansę na awans do I ligi. 

“Czasem trochę ucieka się myślami, ale szybko sprowadzamy się na ziemię. Na razie najważniejsze jest to, by wygrać w Pleszewie i zamknąć ten ćwierćfinał w dwóch meczach. Widzimy, że zespół z Legionowa miał problemy w pierwszym starciu z Pogonią Prudnik, więc też do końca nie wiadomo jak to się dalej potoczy. Niemniej, nie ukrywam, że chciałbym w półfinale spotkać się z drużyną z Legionowa. Chcielibyśmy wszyscy zrewanżować się za tamtą porażkę. Szczególnie boli to, że wtedy przegraliśmy dwa mecze na własnym parkiecie” - zakończył Michał Medes. 

Rewanżowe starcie w Pleszewie zaplanowano na piątek, 1 maja o godz. 17.00.