BS Polonia już w drugim meczu z Księżakiem zapewniła sobie wygraną w 2. rundzie play offu, ale emocji nie brakowało...
Po minimalnym, ale w pełni zasłużonym zwycięstwie w Hali na Skarpie Królowa Śląska jechała do Łowicza na mecz z Księżakiem, by powalczyć o awans już w drugim spotkaniu i czekać na rywala w ćwierćfinale play offu. Zaczęło się bardzo dobrze od dwóch punktów Wojciecha Leszczyńskiego, ale szybko wyrównał Patryk Gospodarek. Kolejne dwa punkty zdobył pojedynczo Jarosław Giżyński, ale wtedy pierwszą „trójkę” sfinalizował Maciej Czemerys na 5:4 dla gospodarzy, których prowadzenie wkrótce wystrzeliło do 11:4 po „dwójkach” Krystiana Koźluka, Jakuba Kukieły i Kacpra Rogowskiego. Nasi się tym nie
przejęli i dwa wolne Yevhena Balabana oraz dwa „kompaktowe” punkty Krzysztofa Wąsowicza pozwoliły zmniejszyć dystans, co jednak „dwójką” popsuł nam Jakub Kukieła. Na kolejne dwa wolne - Leszczyńskiego -
rywale zareagowali „składaną trójką” Jakuba Brandysa oraz „dwójką” Czemerysa. Na 12:18 zmniejszył Leszczyński, ale łowiczanin Gospodarek trafił za trzy niemal równo z syreną na 21:12 po pierwszej kwarcie. Taki wynik obowiązywał po pierwszych 10 minutach, a tę „trójkę” odwołano dopiero przed trzecią kwartą jako zdobytą po czasie, więc
prawdziwy wynik na pierwszej przerwie to było 18:12 dla Księżaka.
Zaraz po rozpoczęciu drugiej odsłony jednego wolnego trafił Filip Munyama, ale „trójką” odpowiedział Jarosław Giżyński, a za moment piłkę przechwycił Leszczyński, w efekcie czego Wąsowicz z kozła asystował Balabanowi na 19:17. Wtedy jednak solo po dwa poszedł Gospodarek, a wkrótce oba osobiste wykorzystał Czemerys. Po drugiej stronie „dwójkę” po zwodach zdobył Wąsowicz, a dla Księżaka „jedynkę” ustrzelił Koźluk, a za chwilę dwie „jedynki” Brandys. Faulowany Daniel Dawdo trafił spod kosza, ale „trójki” nie poskładał, a Brandys właśnie
trafił za trzy. Dawdo i Koźluk dołożyli po punkcie, a ten pierwszy jeszcze półobrotem zwiódł rywali i zapisał dwa „oczka”. Kukieła i Koźluk też trafili po „dwójce”, a końcówka kwarty to 6 bytomskich punktów (po 2 Dawdy, Wąsowicza i Michała Medesa, te ostatnie po asystach Leszczyńskiego) na 34:30 dla miejscowych, choć na tablicy widniało 37:30, co robiło sporą różnicę.
Likwidację tej „trójki” spiker ogłosił przed rozpoczęciem drugiej połowy, co naturalnie wzbudziło mieszane uczucia - głośną dezaprobatę kibiców miejscowych oraz aplauz naszego stowarzyszenia, którego dużej grupy oczywiście na tym obiekcie zabraknąć nie mogło.
Żeby jednak nie był tak miło Gospodarek zaraz trafił zza łuku i jednak stało się 37:30. Dwa punkty po uwolnieniu się od rywala zdobył spod kosza kapitan Zmarlak, ale Gospodarek znów walnął za trzy, Koźluk za dwa i jeszcze Gospodarek za dwa. 44:32 mogło już zacząć uwierać, ale
Dawdo trafił dwa osobiste. Wtedy Czemerys i Gospodarek dołożyli „piątkę” (3 + 2), na 15 punktów przewagi (!), co poprawił trochę wolnymi Balaban, a „doprawił” dwoma pkt Wojciech Zub. Tenże Zub był potem faulowany, ale zanim rzucił „osobiście” to po drugiej stronie jeden rzut - celny - miał Czemerys za faul techniczny naszej ławki. Potem Zub też zdobył punkt, a jego drugą próbę fantastycznie dobił
Medes i wyszła akcja za trzy. Akcję za trzy zaprezentował też zaraz Czemerys, ale jedną piłką, a Medes trafił oba wolne. Munyama znów „odpalił” zza 6,25 m, a Wąsowicz sprzed łuku. Nie minęło 15 sekund,
gdy Munyama znów nie pomylił się z daleka, ale wtedy Medes odpowiedział dwoma, a Leszczyński trzema punktami. Kwartę zakończył wolnymi Koźluk na 61:50 dla gospodarzy.
Czwartą odsłonę bardzo dobrze rozpoczęli nasi: Giżyński spod kosza i solo Zub, ale Czemerys szczęśliwie zdobył dwa „oczka”. Na 63:57 „trójką” zmniejszył Balaban, jednak Munyama wsadem znów dał swoim oddech. Na krótko, bo Zub po przechwycie i asyście Wąsowicza zdobył
dwa pkty, a Leszczyński trzy po asyście Medesa. Gdy Balaban trafił dwa razy po faulu, było już tylko 65:64 dla Księżaka. Wtedy jednak Munyama nie zawahał się za trzy, ale Zub też (68:67). Teraz faulowany Gospodarek złożył „trójkę”, ale Zub tak samo (71:70)! Gospodarek trafił znów za trzy, a Zub „tylko” za dwa (74:72). Leszczyński zmniejszył do 74:73, a Czemerys wyjechał z piłką za linię boczną! Trener Mariusz Bacik wziął czas, po którym Wąsowicz majestatycznie przesuwał się z piłką aż perfekcyjnie obsłużył pod koszem Medesa, który z bliska zdobył punkty na 75:74! Do końca pozostawała sekunda i
siedem dziesiątych. Łowiczanie mieli jeszcze piłkę z boku, ale bytomski pressing już nie pozwolił na oddanie celnego rzutu. Królowa Śląska triumfowała w meczu, w którym prowadziła tylko na początku (2:0 i 4:2) i tuż przed syreną. Epickie zwycięstwo!
KS Księżak Łowicz 74:75 BS Polonia Bytom
18:12, 16:18, 27:20, 13:25
Polonia: Zub 15 (1x3), Leszczyński 13 (2x3), Balaban 11 (1x3), Medes 10, Dawdo 9, Wąsowicz 8, Giżyński 7 (1x3), Zmarlak 2, Siwik, Respondek, Cisowski.
Najwięcej dla łowiczan: Gospodarek 20 (3x3), Czemerys 16 (3x3), Munyama 12 (3x3).
Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw 2-0 dla bytomian i ich awans do kolejnej rundy play offu. Ćwierćfinałowego rywala, którym będzie zwycięzca rywalizacji Pogoni Mogilno z Koszem Ciepłomaxem Kompaktowym
Pleszew, poznamy być może już w sobotę, a najpóźniej w środę, 22 kwietnia. W pierwszym meczu zespół z Pleszewa wygrał u siebie 88:81. Kimkolwiek będzie rywal Królowej, pierwszy mecz odbędzie w sobotę, 25
kwietnia, w Hali na Skarpie. Gra się jeszcze do dwóch zwycięstw.