Wydrukuj tę stronę
czwartek, 01 październik 2026 12:38

Egzamin wczesnopopołudniowy z liderem

W 3. kolejce rozgrywek PZKosz 1. ligi mężczyzn BS Polonia podejmie lidera, ŁKS Coolpack Łódź, z którym łączą nas miłe wspomnienia.
 
 
PGE Spójnia Stargard, z którą Królowa Śląska w poprzedniej kolejce dzielnie walczyła na jej terenie, w minionych rozgrywkach niemal do końca była w grze o awans do Orlen Basket Ligi. W półfinale play offu przegrała z ŁKS-em Coolpackiem Łódź w trzech meczach, a w dwumeczu o 3. miejsce w 1. lidze małymi punktami pokonała SKS Fulimpex Starogard Gdański. Natomiast ŁKS w finale zagrał pięć meczów z Eneą Abramczykiem Astorią Bydgoszcz i przegrał serię 2-3, więc w elicie zagrają teraz Bydgoszczanie, a właśnie ŁKS przyjedzie w sobotę do Hali na Skarpie.
 
Mocne nazwiska
 
Ciekawostką może być fakt, iż w kadrze Łodzian w ubiegłym sezonie figurował Maciej Lampe, jeden z kilku tylko Polaków w NBA, gdzie rozegrał 64 mecze, ale w 1. lidze nie wystąpił. Natomiast 32 mecze (470 pkt) w ŁKS-ie zagrał w tym czasie 29-letni Marcel Ponitka, dwukrotny mistrz Polski, zdobywca Pucharu Polski i dwóch Superpucharów - młodszy brat Mateusza, obecnego kapitana naszej reprezentacji. Nasz najbliższy rywal gra w 1. lidze od sezonu 2024/25, a wcześniej długo był solidnym drugoligowcem, do sezonu 2020/21 jako ŁKS AZS UŁ SG, przy czym UŁ to oczywiście Uniwersytet Łódzki, a SG - Szkoła Gortata.
 
Niezwykła pogoń
 
Solidność łódzkich koszykarzy polegała na tym, że niemal co roku kwalifikowali się do play offu i w sezonie 2021/22 już jako Coolpack trafili w ćwierćfinale na Polonię. Grano wtedy do dwóch zwycięstw i 20 kwietnia Na Skarpie Królowa Śląska wygrała w pierwszym meczu 94:73. Do połowy 2. kwarty mecz można było uznać za wyrównany, nawet z prowadzeniem gości, a potem Niebiesko-Czerwoni odjechali. Z kolei w drugim meczu w Łodzi w punktowym kontakcie grano niemal do końca - po 30 minutach gospodarze prowadzili jednym punktem, a na minutę przed końcem jednym „oczkiem” prowadziła Polonia, ale reszta należała już do miejscowych, którzy wygrali 89:83. Półfinalista miał być więc wyłoniony przy Modrzewskiego. Wysoka stawka chyba źle wpłynęła na naszych koszykarzy, bo w 14 minucie przegrywali 21:48, czyli 27 punktami! Wtedy zaczęły się dziać rzeczy niesamowite. Polonia nie zrezygnowała i mozolnie, acz systematycznie odrabiała straty. Na dużej przerwie było już „tylko” 12 punktów w plecy, a po 30 minutach raptem dwa! Zaraz na początku czwartej kwarty Polonia wyszła na prowadzenie, ale z kolei rywale nie rezygnowali i jeszcze raz odskoczyli - nawet na 7 punktów, jednak niesiona niesamowitym dopingiem Królowa doprowadziła do remisu w 37 minucie, a potem sama pokazała ŁKS-owi plecy i wygrała 100:92!
 
To był milowy krok do awansu, bo choć w półfinale nasi ulubieńcy przegrali z Eneą Basketem Poznań, ale promocję wówczas zdobywały trzy zespoły i właśnie w „małym finale” Bytomianie wygrali dwa razy derby z  AZS-em Mickiewiczem Romusem Katowice na wagę 1. ligi. Warto przypomnieć autorów tego sukcesu: kapitan Marcin Salamonik oraz Marek Piechowicz, Paweł Bogdanowicz, Paweł Jurczyński, Adam Bączyński, Sebastian Dąbek, Szymon Daszke, Tomasz Deja, Sebastian Dusiło, Karol Jagoda, Wojciech Szpyrka, Marek Dragon, Mateusz Pawlik, Paweł Respondek, Kacper Nowakowski, Michał Podulka i Oskar Suwała. Trenerem oczywiście był Mariusz Bacik, a jego asystentem Aleksander Sędzik.
 
Warto też przypomnieć, że w tamtym sezonie w ŁKS-ie grał Bartosz Wróbel, który sezon później został na dwa lata Polonistą i przez ten czas zdobył prawie tysiąc punktów, w tym 128 „trójek”. Najwięcej punktów w tamtym trójmeczu rzucił nam Norbert Kulon, który gra w ŁKS-ie do dziś.
 
Dobry start wiele wart
 
W nowym sezonie Łodzianie w pierwszym meczu wysoko (87:52) wygrali u siebie z GKS-em Tychy, a drugi mecz rozegrali w środę w Starogardzie Gdańskim z tamtejszym Fulimpeksem i przywieźli 103:81. W ten sposób zostali liderami 1. ligi dzięki małym punktom, bo po 4 „duże” punkty ma jeszcze pięć zespołów. Polonia jest 9., z trzema punktami. Różnica niewielka, jednak po trosze wynikająca ze specyficznego regulaminu stosowanego tylko w baskecie (punkt za porażkę), ale po dwóch kolejkach za wcześnie na wyciąganie daleko idących wniosków. Ktoś jednak kiedyś powiedział, że po awansie nie wystarczy umieć grać w koszykówkę - trzeba nauczyć się grać w... nową ligę. Po porażce w Stargardzie trener Bacik mocno wskazał na ponad dwadzieścia strat jego podopiecznych, a obserwatorzy mogliby dodać sporą liczbę naszych fauli ofensywnych, co zapewne jest wynikiem bardziej... szczegółowego sędziowania przez trzech arbitrów, gdy ligę niżej było tylko dwóch, ale nasz sztab szkoleniowy na pewno znajdzie antidotum.
 
Każda pora jest dobra
 
Kiedyś, w słusznie minionych czasach, godzina 13.00 to był moment, od którego do szarości życia można było zacząć dolewać trochę baśniowości (podwoje otwierały różnej maści stoiska), a teraz trzeba będzie grać. W poprzednim sezonie o 13.00 Królowa Śląska zagrała raz - na wyjeździe z Cracovią, a także raz o 13.30 w Katowicach z Miners. Oba mecze oczywiście wygrała, wszak pamiętamy, iż w rundzie zasadniczej nasi koszykarze przegrali tylko raz, więc żaden dzień tygodnia, ani pora dnia nie są złe, aby grać i wygrywać. Pierwszoligowa jakże udana inauguracja z Miastem Szkła Krosno rozpoczęła się o 15.00, więc różnica niewielka, a warunki panujące wówczas w Hali na Skarpie zostały zbadane. Wierzymy, że będzie dobrze!
 
Nowy patron
 
I jeszcze na marginesie. W ostatnich dniach sponsorem Polskiego Związku Koszykówki i Ekstraligi została Polska Grupa Energetyczna, tak więc na naszym szczeblu każdy walczy o awans do PGE Basket Ligi. A
dlaczego by nie?!
 
● 3. kolejka 1. Ligi Koszykówki Mężczyzn
● BS Polonia Bytom - ŁKS Coolpack Łódź
● Sobota, 3 października, godz. 13.00
● Hala Na Skarpie, ul. Frycza-Modrzewskiego 5a