
BS Polonia Bytom
Biuro
ul. Piłkarska 8
Kontakt
tel. 32 288 08 88
- Nie ma nic za darmo, każdy trening i mecz jest ważny. W poprzednim sezonie trzon zespołu był pewny. Każdy zawodnik wiedział ile minut dostanie na boisku. Teraz każdy ma czystą kartę i trzeba ją zapisać po swojemu - mówi na starcie przygotowań do nowego sezonu 1. ligi Krzysztof Wąsowicz. Niebiesko-Czerwoni szlifują formę z pięcioma nowymi nabytkami w składzie. Rozgrywający Polonistów tłumaczy, jak ogromny ciężar odpowiedzialności spadnie na trzon zespołu zachowany z poprzedniego sezonu.
Koszykarze BS Polonii Bytom w poniedziałek rozpoczęli przygotowania do nowego sezonu 1. ligi. Niebiesko-Czerwoni po długim sezonie zwieńczonym awansem na zaplecze koszykarskiej elity mogli liczyć na dłuższy odpoczynek.
- Mieliśmy osiem tygodni wolnego. Nie będziemy na pewno narzekać, bo po to walczyliśmy do końca sezonu, żeby zajść jak najdalej. Nie będziemy zrzucać winy na brak wolnego. Każdy musi być gotowy - wspomina Krzysztof Wąsowicz, jeden z głównych architektów awansu Królowej Śląska.
Powrót po trzyletnim rozbracie
Bytomianie po trzyletniej nieobecności wracają do 1. ligi i mają jasny cel. Podopieczni Mariusza Bacika nie chcą powtórzyć sytuacji sprzed trzech lat, gdy po rocznej przygodzie ponownie znaleźli się na drugoligowym szczeblu.
- Nikt nie chce wchodzić i od razu spadać z ligi. Wierzę, że lekcja została odrobiona i wnioski wyciągnięte. Nie byłem wtedy w zespole, ale widzę po przygotowaniach i budowie składu, że cała organizacja klubu jest mądrzejsza i nie chce popełniać tych samych błędów. Chcemy zostawić jak najlepszy ślad po sobie. Głównym celem jest utrzymanie, ale chcemy też dobrze grać i zbudować fajną drużynę. I przy okazji cieszyć lokalną publiczność swą grą - podkreśla Wąsowicz.
Nowa ligowa rzeczywistość
31-letni rozgrywający ma za sobą kilkuletnią przygodę na pierwszoligowych parkietach. Sam na własnej skórze doświadczył, jaka różnica dzieli obie ligi.
- Rozgrywki 1 ligi mocno poszły do przodu, bo teraz w każdym zespole może być dwóch obcokrajowców. Na pewno poziom jest dużo wyższy od momentu, kiedy miałem z nimi do czynienia. Jest minimalna obawa, ale i ciekawość. Po to właśnie trenujemy, by stawać się lepszym i grać z coraz lepszymi zawodnikami. Dużo zawodników schodzi z wyższych lig. Fajnie, że możemy z nimi rywalizować i mamy szansę udowodnić, że wskoczyliśmy na ten poziom nie przez przypadek. Trzeba ich pokonać i tyle - dodaje Wąsowicz.
W letniej przerwie szeregi Polonii wzmocniło pięciu nowych zawodników, w tym obcokrajowcy: Amerykanin Devin Hutchinson i Australijczyk Sean Biernacki.
- Trzon drużyny z poprzedniego sezonu został zachowany. To najważniejsze, bo tworzymy fundament. Znamy się wzajemnie z trenerem, wiemy jak wyglądają nasze taktyczne zagrania. Zawodnicy, którzy do nas dołączyli będą mogli na nas polegać i łatwiej wkomponować się w zespół. Sam jestem ciekaw, jak będzie to wyglądało, jak się dotrzemy. Mamy aż siedem tygodni do startu rozgrywek ligowych. Wierzę, że uda nam się zbudować odpowiednią chemię pomiędzy zawodnikami. Mamy też sporo sparingów, więc nie ma się czego obawiać. Trzeba ciężko pracować i robić swoje - podkreśla Wąsowicz, którego czeka walka o miejsce w składzie z Biernackim. Australijczyk legitymuje się międzynarodowym doświadczeniem.
- Nie ma nic za darmo, każdy trening i mecz jest ważny. W poprzednim sezonie trzon zespołu był pewny. Każdy zawodnik wiedział ile minut dostanie na boisku. Teraz każdy ma czystą kartę i trzeba ją zapisać po swojemu. Tylko się cieszyć, motywować i walczyć o minuty - zakończył Krzysztof Wąsowicz.
