Wydrukuj tę stronę
niedziela, 24 maj 2026 23:21

Do 1. ligi jeden krok!

W Zgorzelcu BS Polonia na otwarcie finału wygrała dwa razy - w sobotę spokojnie, ale w niedzielę w niesamowitych okolicznościach...
 
 
Sobotni mecz gospodarze rozpoczęli z rozmachem i ze swadą, bo pierwsze punkty zdobyli po „amerykańskiej” wrzutce Michała Jędrzejewskiego na obręcz i wsadzie z powietrza Szymona Pawlaka. Zupełnie nie przejął się tym Wojciech Zub i za chwilę było 2:2, a naszego kapitana, Pawła Zmarlaka, tym bardziej trudno podejrzewać, że coś go na parkiecie może zaskoczyć, więc sam zaskoczył rywali z obrotu lewą ręką na 4:2. Nie tracący rezonu Jakub Sadowski spróbował kolejnego wsadu, ale jak mu obręcz odparowała! Nie zrezygnował jednak i następnym wsadem wyrównał na 4:4. Jeśli ktoś mógł wtedy pomyśleć, że to ostatni remis w tym meczu, to na pewno nasi kibice, którzy mocną grupą pojawili się w Zgorzelcu, i nasi koszykarze, bo następne dwie minuty należały do drugiego kapitana Królowej Śląska, Krzysztofa Wąsowicza i do Jarosława Giżyńskiego, który wrócił do składu po meczu nieobecności. Ten pierwszy trafił dwa razy po dwa - po dwóch przechwytach Zmarlaka, a ten drugi oba wolne i zaraz obaj po dwa - Wąsowicz swoim stylowym lobikiem z dołu, a Giżyński po asyście... Wąsowicza i swoim zwodzie-obrocie - na 14:4! Jeśli ktoś mógł wtedy pomyśleć, że bytomianie nie oddadzą już prowadzenia, to na pewno nie gospodarze, dla których Sadowski trafił wtedy spod kosza, ale Michał Medes w identyczny sposób otworzył swój „protokół”. Zaraz punkt dołożył Wojciech Leszczyński, ale Jakub Wojciechowski dobitką dwa, więc Leszczyński trzy! Ostatnie w tej kwarcie 5 pkt dla Polonii zdobył Medes (1 i 2 i 2), a ostatnie 5 dla Turowa Pawlak, z tym że na dwa razy - 2 i 3. Po pierwszych 10 minutach było 25:13 dla nas...
 
Początek drugich 10 minut to ciąg dalszy serii Medesa - dwa hakiem z obrotu i potem dwa „osobiście”, co w tzw. międzyczasie trochę zniweczył dwoma wolnymi Bartosz Bochno, ale tylko trochę, bo zaraz zza łuku trafił Paweł Respondek po przechwycie Zuba, a szybko po jego kolejnym przechwycie „dwójkę” spod kosza zdobył Jakub Cisowski na 34:15. Na jednego wolnego Wojciechowskiego dwoma odparował Medes, a na dwa wolne Jędrzejewskiego „trójką” zareagował Giżyński na 21-punktowe, jak się później okazało najwyższe prowadzenie Polonii w tym meczu. Potem padły trzy punkty dla zgorzelczan, ale na trzy raty: dwa razy jeden Marcina Dymały i jeden Sadowskiego, ale zaraz była też „dwójka” z obrotu tegoż Dymały oraz „dwójka” bez... obrotu Sadowskiego. Na to Medes odpowiedział z półdystansu, jednak Dymała zza łuku i znów kwartę zamknął Medes na 43:28 dla podopiecznych Mariusza Bacika!
 
Po dużej przerwie oba zespoły potrzebowały trochę czasu by się... wstrzelić, a pierwszy przełamał to Zmarlak solówką po zbiórce i podaniu Zuba. To rozochociło gospodarzy i Dymała trafił zza 6,25. Rewanż był mocny - najpierw Wąsowicz zwodem wysłał rywala w kosmos i zdobył 2 pkt, a wkrótce Zmarlak dopełnił to „trójką”. Pawlak na dwa „oczka” potrzebował dwóch rzutów, a Wąsowicz jednego po efektownym slalomie między rywalami. Faulowany Dymała też trafił dwa razy, a Giżyński raz dobitką. Miejscowi nie tracili wiary i chęci, więc Jędrzejewski celnie rzucił zza łuku, a Dymała znów dwa razy z linii. Na to Medes obrotem zwiódł rywala na 2 pkt, a Jakub Bereszyński zmniejszył różnicę tylko pierwszym wolnym. Jednego wolnego zaliczył też Zub, ale zaraz nadrobił to „dwójką”. Dawid Sobkowiak i Bochno podgonili wynik „trójkami”, ale Leszczyński niemal równo z syreną też trafił zza łuku na 62:47 po 30 minutach, ale w trzeciej kwarcie był remis 19:19, co zapowiadało emocje w ostatniej części meczu!
 
Początek czwartej ćwiartki to znów obustronny post punktowy i znów przełamany przez Królową, a konkretnie przez Wąsowicza solówką, na co Sobkowiak odpowiedział „trójką”. Trener Bacik wziął czas, ale znów była „cisza”, którą... zakłócił Yevhen Balaban fantastycznym blokiem na Bereszyńskim, a dwoma pkt przerwał Zub po własnej zbiórce w obronie i wymianie piłki z Wąsowiczem. Po drugiej stronie Pawlak „złożył trójkę” - 2+1 za faul, ale również faulowany Wąsowicz miał pewną „wolną” rękę. Pawlak nie ustępował i poszedł solo po dwa „oczka”, a kolejną piłkę po ataku Turowa zebrał Balaban i po rozważnej akcji Wąsowicz odnalazł Medesa, który dołożył kolejne dwa pkt. Gdy Sobkowiak trafił swoją trzecią „trójkę”, nasz coach wziął czas, po którym Respondek zdobył „dwójkę” po własnej zbiórce w ataku, ale inny Turowianin, Patryk Rosołowski, pokazał, że też potrafi zza łuku! Niezrażony Wąsowicz posłał superpiłkę do niezrażonego Medesa (2 pkt), ale Sobkowiak trafił swoją czwartą „trójkę”, a za chwilę Jędrzejewski identycznie i zrobiło się „tylko” 67:74. Szok? A skąd! - taka jest koszykówka. Zaraz różnicę „dwójką” powiększył Respondek, a Wąsowicz dołożył bardzo ważny punkt wolny. Dymała jeszcze próbował ratować co się dwa (2), ale Leszczyński zza łuku odebrał mu i jego kolegom sporo animuszu. I choć Dymała znów nie spudłował osobistych, to porządek na parkiecie przywrócił Giżyński, a „trójka” Rosołowskiego mogła tylko podbudować gospodarzy przed meczem niedzielnym...
 
I zapewne podbudowała, bo w niedzielę zgorzelczanie postawili na rzutyzza łuku, ale zaczęło się inaczej niż dzień wcześniej. Pierwszą piłkę wygrał Giżyński i po kilkunastu sekundach zdobył dwa punkty po podaniu Zmarlaka, jednak pierwsze trafienie za trzy zaprezentował Jędrzejewski, a potem dwa po kontrze i dobitce Wojciechowski. Na szczęście za trzy punkty trafił też Zub, przerywając swoją długą przerwę w zdobyczach z dystansu, jednak Jędrzejewski zdobył kolejną „trójkę”, a gdy Leszczyński „dwójkę”, to Jędrzejewski znowu za trzy pkt. Giżyński po asyście Leszczyńskiego z kozła zmniejszył na 11:9, a wtedy Wojciechowski z bliska podniósł na 13:9, Bereszyński trafił oba wolne i zaraz „trójkę”, więc nasz trener wziął czas, po którym „dwójkę” po własnym przechwycie dołożył Pawlak. Na dwa pkt taką „przerzutką” Medesa trzema odpalił Bereszyński, a dwa osobiste dołożył Wojciechowski. Medes z półdystansu zmniejszył na 25:13, a jeszcze humory poprawił nam Wąsowicz, który po zbiórkach Balabana i Respondka zdobył dwa razy po dwa „oczka”, ale gospodarze ciągle byli mocni „trójkowo” i tak trafił ponownie Jędrzejewski, a po „dwójce” Leszczyńskiego, za trzy dołożył Dymała na 31:19 po pierwszej kwarcie, czyli takie samo 12-punktowe prowadzenie, jak Polonii w sobotę.
 
W pierwszych 10 minutach Turów miał 7 celnych rzutów z dystansu przy jednym bytomian, co jednak nie zahamowało gości na drodze po dobry wynik. Drugą kwartę rozpoczęli od dwóch osobistych Respondka i „dwójki” Giżyńskiego, ale miejscowi uporczywie kąsali zza łuku: między „trójkami” Bochny i Rosołowskiego na szczęście Medes po świetnym zwodzie zdobył punkty z bliska. Potem Zub trafił oba wolne, a miejscowi coraz częściej się mylili. Po dość długiej grze bezpunktowej trafił jednak Bereszyński dobitką, a potem też z bliska Rosołowski. Na 41:29 zmniejszył Zub z półdystansu, ale Sobkowiak znów nam przypomniał o „trójkach”. Ostatnie punkty przed dużą przerwą to dwa Zuba, 1+1 Zmarlaka i 3 Leszczyńskiego na 44:36, a trener Turowa wziął jeszcze czas, jednak kwartę wygrała Królowa 17:13.
 
Po zmianie stron pierwszy trafił 1+1 Jędrzejewski, ale potem Wąsowicz po kontrze i Zmarlak z obrotu po swoich sztandarowych zwodach zdobyli po dwa pkt, a Giżyński trzy i było już tylko 46:43 dla Turowian. O osobisty punkt poprawił to Wojciechowski, ale dwoma zmniejszył to jeszcze nasz kapitan. Pawlak nie chciał być gorszy (2), ale Zmarlak nie odpuszczał (2), a kolejne dwa pkt Giżyńskiego dały pierwszy w tym meczu remis 49:49. Mamy ich? Chciałoby się, ale to poważni gracze, więc zdobyli kolejne 5 „oczek”: 1 Bereszyński, 1+1 Sadowski i 2 Pawlak. Na 54:51 skorygował solo Giżyński, ale Dymała rzutem z dołu znów odskoczył. Zub z półdystansu doskoczył, jednak Dymała z bliska znów się nie pomylił, a jeszcze poprawił z daleka - za trzy na 61:53. Kolejny timeout dla Polonii, po którym Zub trafił oba osobiste, a tuż przed końcem trzeciej odsłony Medes poskładał „trójkę” 2+1 na 22:17 dla bytomian w tej kwarcie, ale na ogólne 61:58 dla miejscowych.
 
Czwarte 10 minut zaczęło się od „trójek”: Zuba na kolejny remis 61:61 i znów 2+1 Medesa na pierwsze nasze prowadzenie 64:61. Krótkie, bo Jędrzejewski znowu wyrównał zza łuku, a Pawlak trafił osobiście raz na minimalne prowadzenie Turowa. Nasi też nie zapomnieli o „trójkach” i
trafił Zmarlak na 67:65 dla Polonii, ale potem nastąpił prawie trzyminutowy okres prób i błędów z obu stron, aż przerwał to Pawlak - oczywiście za trzy na 68:67 dla Turowa. Zmianę prowadzenia zaordynował Giżyński - 68:69 - ale szybko wyrównał Bereszyński, a kolejne pojedyncze wolne Sadowskiego i Bereszyńskiego dały 71:69 zgorzelczanom. Lepiej wolne od rywali wykonał Leszczyński i znów był remis 71:71, a za moment „trójki” Bereszyńskiego i Zuba i było 74:74! Giżyńskiemu też przy osobistych ręka nie zadrżała, ale podobnie Pawlakowi i przy 76:76 konieczna była dogrywka!
 
Początek dodatkowego czasu to punkt Medesa (76:77), ale dwa Jędrzejewskiego (78:77), więc i dwa Zuba (78:79). Bereszyński trafił oba wolne (80:79), a wtedy Respondek miał swój błysk: faulowany zdobył dwa „oczka”, ale wolnego nie dołożył, jednak zebrał piłkę i znów trafił, a po... faulu podwyższył z wolnego na 84:80. Gdy Medes zdobył kolejne dwa pkt, a Wojciechowski zmarnował oba wolne, było 86:80 dla Królowej w połowie dogrywki. Posprzątane? Akurat! Sobkowiak trafił oba wolne, ale Jędrzejewski oba zmarnował. Zmarlak z linii miał pewną rękę i było 88:82 na 40 sekund przed końcem! Na 32 sek. przed syreną Sobkowiak trafił za trzy (!), a trener Bacik wziął czas. Faulowany taktycznie Medes trafił raz, a Bereszyński za trzy na 88:89 gdy zostało troszkę ponad 8 sekund czystej gry. Faulowany Giżyński trafił pierwszego, a drugiego nie, ale zbiórka z tablicy była... wspólna, a czerwona strzałka wskazywała, że przetrzymana piłka będzie dla gospodarzy. Trener miejscowych wziął czas na niecałe 4 sek. przed końcem, po czym Pawlak nie trafił za trzy. Na 0,1 sek. (!) przed syreną faulowany był Bereszyński, ale oceniono to na próbę rzutu z dystansu, więc zgorzelczanie dostali trzy osobiste! Wszystkie celne dawały im zwycięstwo, ale Bereszyński nie trafił już pierwszego! Przy drugim „pudle” złapał się za głowę, a gdy nie trafił trzeciego, padł na kolana. Ten ułamek sekundy trzeba było jeszcze dograć, a potem była wielka radość zawodników i kibiców Królowej, choć chyba najpierw oddech ulgi!
 
 
Sobota
 
PGE GiEK Turów Zgorzelec 74:82 BS Polonia Bytom
13:25, 15:18, 19:19, 27:20
 
Polonia: Medes 23, Wąsowicz 15, Giżyński 11 (1x3), Leszczyński 10
(3x3), Zub 7, Zmarlak 7 (1x3), Respondek 7 (1x3), Cisowski 2, Balaban
 
Najwięcej dla gospodarzy: Dymała 18 (2x3), Pawlak 14 (1x3), Sobkowiak 12 (4x3)
 
 
Niedziela
 
PGE GiEK Turów Zgorzelec 88:90 BS Polonia Bytom
31:19, 13:17, 17:22, 15:18, dogrywka 12:14
 
Polonia: Zub 21 (3x3), Giżyński 18 (1x3), Medes 16, Zmarlak 13 (1x3),
Leszczyński 9 (1x3), Respondek 7, Wąsowicz 6, Cisowski, Balaban
 
Najwięcej dla gospodarzy: Bereszyński 21 (4x6), Jędrzejewski 19 (5x3),
Pawlak 12 (1x3), Dymała 10 (2x3)
 
 
Stan rywalizacji do trzech zwycięstw 2-0 dla Polonii, a następny mecz w sobotę, 30 maja w Hali na Skarpie.